Od kilkunastu miesięcy apetyt na pierwsze międzynarodowe dziecko Zary Larsson ulegał stopniowemu wzmożeniu. Wszakże Szwedka na rodzimym podwórku swój fonograficzny debiut ma już dawno za sobą, zaś oficjalne przełamanie lodów ze światową publiką nastąpić ma za sprawą wydanego właśnie krążka ‘So Good’. Każdy przeciętnie uważny odbiorca świata popu wyśmienicie zdaje sobie sprawę z tego, że kampania wydawnictwa Larsson trwa nieustannie od drugiej połowy 2015 roku. Dotychczasowe singlowe rozdanie kart było niemalże bezbłędne: czy ‘So Good’ to smakowity zwiastun kolejnej wielkiej gwiazdy w przemyśle muzycznym?


Większej dyskusji nie podlega fakt, że wydane do tej pory single Zary robią wrażenie całkiem spore, a ich wybór zasługuje na gromkie brawa: nienaganna produkcja MNEK’a w ‘Never Forget You’ po upływie roku nadal brzmi wyjątkowo świeżo, zaś zaraźliwe ‘Lush Life’ w dalszym ciągu bez najmniejszego problemu wedrze się na piątkową imprezę rozgrzewając parkiet do granic niemożliwości. Bezwstydny rumieniec na twarzy wywoła seksownie-drapieżne ‘I Would Like’, które zresztą w swym refrenie sampluje równie nieprzyzwoity utwór sprzed lat – ‘Dat Sexy Body’ niejakiej Sashy. Na tym tle wcale nie gorzej wypada zadziorne ‘Ain’t My Fault’: kompozycja ta zdaje się być wręcz idealnym popowo-pikantnym manifestem przeznaczonym dla uroczej i niegrzecznej blondynki.

Które kawałki mogą swobodnie dołączyć do farmy hitów spod szyldu Pani Larsson? Na pierwszy plan wysuwa się nagrane wspólnie z Clean Bandit Symphony’, które niewątpliwie podbije rynek europejski, a tuż za „piosenką o piosence” rozgrzewa się napisane przez niezawodną Julię Michaels One Missisipi’. Na uwagę zasługuje także napisane przez Ed’a Sheerana ‚Don’t Let Me Be Yours‚, odważne w swym przekazie ‘Only You’ i przewrotne ‘Funeral’, które w żadnym wypadku nie zakopie kariery Zary sześć metrów pod ziemią. Potężna część ‘So Good’ zawiera również nieco inny odcień młodej Szwedki. A ten – niestety – w zatrważającej ilości jest wyjątkowo generyczny, nużący i pozbawiony większego polotu.

To zgotowanie dla słuchacza niefortunnej sytuacji, w której po wystrzelaniu wszystkich najbardziej kolorowych i fikuśnych petard na resztę wieczoru pozostają wyłącznie same wybrakowane niedobitki. W orszaku tym króluje singlowy numer Zary nagrany z Ty Dolla $ign, który w trakcie swych niecałych trzech minut z sukcesem zmierza wprost donikąd (‘So Good’). Zawodzi także otwieracz w postaci ‘What They Say’ oraz pościelowa próba młodej piosenkarki ‘I Can’t Fall in Love Without You’ – niewątpliwa charyzma oraz groźny pazur Pani Larsson zostają najzwyczajniej w świecie przytłoczone nieciekawą konstrukcją kompozycji i ich mało-inspirującą produkcją. Wibrujące w rytm muzyki dancehall ‘Sundown’ jawi się zaś jako brzydsza siostra wypielęgnowanego ‘Purpose’ Justina Biebera, a kobiecy ‘hymn’ w postaci ‘Make That Money Girl’ za sprawą swojej warstwy tekstowej wprowadza w lekki stopień zażenowania. Wyznając zasadę, że w popie nawet 78-krotne powtórzenie słowa ‘work’ może w pewnych warunkach być całkiem zjadalne, oczywiste zdaje się być to, że jeśli głosisz, że każda dziewczyna może być królową slayu, to wydając muzyczne komendy musisz po prostu brzmieć jak Królowa Elżbieta II popowego  mocarstwa.

Międzynarodowy debiut Zary Larsson wywołuje dość niejednolite uczucia: z jednej strony następuje bowiem singlowe uderzenie godne największych gwiazd współczesnej planety, z drugiej zaś po kilkunastu minutach ekscytacji przychodzi pora na szalenie nudny (i całkowicie niepotrzebny) wypoczynek. W przypadku rozsądnie dobranych oraz dobrze wyprodukowanych kompozycji ich zaserwowanie przez wokalistkę jest niebezpiecznie bliskie popowego ideału (‚Never Forget You‚, ‚Lush Life’, ‚I Would Like’, ‚One Missisipi’), wszelkie inne pozostałości ‚So Good‚ nie dorównują nawet w jednej-setnej swoim współtowarzyszom.  Brak magicznych umiejętności nie zostanie nadrobiony przez Zarę nawet jej nieodpartą charyzmą, wszakże ciężko wyczarować  coś z niczego.  Niech Was nie zwiedzie to, że krążek rodził się przez długi okres czasu: na poza-singlowym popie zawartym na ‘So Good’ już za kilka miesięcy zaczną się pojawiać pierwsze kłębki kurzu.

4.8/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here