Kiedy Mery przyszła do Kayaxu, nie musiała ich długo przekonywać, żeby byli pewni, że chcą z nią pracować. Młoda artystka pojawiła się z gotowym pomysłem na siebie, konsekwentna, wiedziała czego chce i jak to osiągnąć. Mery została pierwszą ambasadorkę MNIN i my w Wasze ręce  oddajemy analizę jej debiutu, obecności w internecie i podejścia do bycia na scenie.

Zanim Mery stała się Mery Spolsky, była Marysią Żak. Urodziła się w Warszawie w 1993 roku. Jej mama była projektantką mody, a tata grał na basie z wieloma znanymi artystami. W wieku 14 lat dostała w prezencie gitarę i już wtedy zaczęła muzykować, śpiewać, pisać teksty i komponować. Do tej pory napisała ok. 350 piosenek. Kocha i projektuje ubrania, a jej znakiem rozpoznawczym są „pasky”, które pożyczyła sobie od Beetlejuice’a z filmu Tima Burtona i Grzegorza Ciechowskiego.

Poniżej przedstawiamy wam 5 rzeczy, które sprawiły, że Mery tak świetnie radzi sobie na scenie, a które mogą się przydać Tobie…

Po pierwsze: daj się zauważyć

Mary nie odpuszczała. Zanim podpisaliśmy kontrakt, pojawiła się na całym mnóstwie przeglądów i konkursów. Dzięki temu zobaczyło ją wiele osób, a ona zbudowała sobie własną sieć kontaktów.

Pierwszym ważnym festiwalem, na którym się zaprezentowała był „Grechuta Festival”. Następnie, w marcu 2015 roku wzięła udział w 36. Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. W czerwcu tego samego roku wystąpiła z utworem „Cała jesteś w skowronkach” podczas koncertu „Debiuty” w ramach 54. Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, na którym zdobyła nagrodę za Najlepszy Debiut – był to także pierwszy występ telewizyjny Mery. W październiku podbiła serca jurorów i publiczności na festiwalu „Pejzaż bez Ciebie”. Zajęła też pierwsze miejsce z piosenką „Kiedy mnie już nie będzie” – coverem piosenki Seweryna Krajewskiego, w plebiscycie „Przebój roku 2015” radia Tok FM. W 2016 roku zajęła pierwsze miejsce na festiwalu „Carpathia” w Rzeszowie, otrzymała też nagrody w kategoriach: „Najlepsza kompozycja” i „Najciekawsza osobowość sceniczna”.

Kilka miesięcy później otrzymała drugie miejsce na Festiwalu Młodych Talentów w Szczecinie, to właśnie tutaj, pierwszy raz mieliśmy okazję zobaczyć Mery. To spotkanie zaowocowało współpracą, która trwa i ma się świetnie.

Po drugie: graj ile się da

Mery zanim odnalazła swój unikalny muzyczny styl udzielała się w kilku projektach. Pierwszym zespołem, w którym zaczynała, był rockowy Normal Polish Butterfly oraz psychodeliczny Makijaż. Później stworzyła duet Różowe Okulary razem z Kubą Bąkałą. Te doświadczenia zdecydowanie nauczyły artystki gry zespołowej i pozwoliły osadzić się w gatunku, który najbardziej ją wyraża. Przekonała się także na własnej skórze, że hobbistyczne podejście do muzyki nie przynosi efektów, które mogłyby zaspokoić jej apetyt.

Zakasała więc rękawy i powołała do życia Mery Spolsky. Sama szukała miejsc gdzie może wysłać swoje demo, komu i gdzie się pokazać – dużo samodzielności i inicjatywy! Koncertowała ile się dało, oswajając scenę i czując się na niej coraz swobodniej. Bacznie obserwowała reakcję publiczności na swój autorski materiał. Dzięki temu na płycie znalazły się utwory, które najbardziej elektryzują jej fanów.

Po trzecie: ogarnij internet

To, że masz prywatne konto w mediach społecznościowych, nie znaczy, że potrafisz profesjonalnie obsługiwać publiczne profile. Mery wie o tym doskonale, śledzi internetowe trendy, interesuje ją online marketing. Dzięki temu jej społecznościówki ciągle zyskują nowych obserwatorów, a świadomość marki Mery Spolsky stale rośnie.

Artystka utrzymuje ciągły i bezpośredni kontakt ze swoimi słuchaczami. Jest naturalna, szczera i nie pozwala na to, żeby na jej profilach wiało nudą. Po każdym koncercie dzieli się z fanami swoimi wrażeniami. Na Instagramie często możemy oglądać transmisje na żywo lub Q&A, które cieszą się dużą popularnością.

Po czwarte: wiedz kim jesteś

Kiedy Mery przyszła do Kayaxu, wiedziała co chce grać, jak wyglądać, w jaki sposób się komunikować z fanami. Stworzyła przemyślany wizerunek, spójny z muzyką i z jej sposobem bycia. Na „dzień dobry” pokazała nam swoje gotowe pomysły; grafiki i plakaty. Z czarnobiałych pasków i kontrastowego krzyża uczyniła swój znak rozpoznawczy.

Kolejnym klockiem tej układanki, są jej teksty. Mery pisze po polsku, ale bawi się językiem, używa sporo unikalnych wtrąceń i swojego firmowego „AUUU!”.

Mery Spolsky, to projekt w pełni koncepcyjny, zdystansowany i z przymrużeniem oka, ale konsekwentnie realizowany. Artystka swoje koncerty przygotowuje pieczołowicie, wciela się w swoje sceniczne alter ego. Występy są dopracowane, stroje i scenografia przemyślane. Wszystko musi być dopięte na ostatni guzik.

Po piąte: współpracuj, obserwuj, słuchaj

Być ukształtowanym artystą to jedno, ale być ukształtowanym artystą, który czerpie z doświadczenia innych, to zupełnie inna sprawa. Mery ma gotowy pomysł na siebie, ale zawsze jest otwarta na sugestie ludzi, których spotyka na swojej drodze. Czy to reżyser klipu, człowiek od mediów społecznościowych, inni artyści – Mery czerpie z ich energii, obserwuje pracę innych i bierze pod uwagę rady, które otrzymuje. Ta niezwykła kombinacja determinacji i pokory wobec innych, sprawia, że Mery rozwija się i ciągle prze do przodu.

Playlista My Name Is New dostępna do odsłuchu:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here