22-letni wykonawca przeboju ‚My My My!’ – Troye Sivan – w swojej twórczości często promuje tolerancję oraz właściwe postawy wobec osób homoseksualnych. Pomimo tego 22-latek nie czuje się jeszcze ikoną społeczności LGBT – w najnowszym wywiadzie zdradził dlaczego. 


Troye Sivan znalazł się na okładce najnowszego numeru czasopisma ‚Wonderland’, dla którego udzielił obszernego wywiadu, w którym opowiedział m.in. o swoich planach zawodowych na 2018 rok, muzycznych inspiracjach, jak również poruszył kwestię swojej seksualności. Młody artysta stwierdził wprost, że odrzuca od siebie fakt, iż jest postrzegany jako ikona gejów. 

„(…) nigdy nie zrozumiem zmagań transseksualnej kobiety w okresie dorastania. Co mogę zrobić jako empatyczna osoba? Jak mogę pomóc? To właśnie dlatego grzecznie odrzucam określenie ‚ikona gejów’. Nie chciałbym się tak nazywać” wyjaśnił.

22-latek dodał także, że życzyłby sobie mieć więcej zadeklarowanych homoseksualnych wzorców, kiedy był młodszy.

„Kiedy myślę o piosenkach, których słuchałem podczas dojrzewania i które sprawiły, że czułem się gejem, wskazałbym w większości te wykonywane przez hetero kobiety: Cher, Madonnę, Miley, Robyn, Lady Gagę. One są moimi gejowskimi ikonami, co jest trochę dziwne. Pragnąłbym mieć więcej branżowej muzyki dorastając. To byłoby fajne” podsumował wokalista.

W wywiadzie nie zabrakło jednak miejsca na poruszenie kwestii najnowszego materiału piosenkarza. Sivan wypowiedział się na temat drugiego w swoim dorobku krążka, który promowany jest przez singiel ‚My My My!’.

„Słyszałem coś o tym, że kiedy artysta osiąga szczyt, to to, co jest w jego głowie, staje się tym samym, co dzieło, nad którym pracuje. Z tym albumem po raz pierwszy udało mi się to zrobić. Jeśli ludziom się on nie spodoba, po prostu nie mam szczęścia” dodał Sivan.