W rozżarzonym świecie gorących latynoskich brzmień niezaprzeczalny status ikony Shakira sumiennie sobie wypracowała dziesięcioma studyjnymi albumami wydawanymi od przeszło 25-ciu lat. Na tym etapie kariery nie należy się spodziewać od artysty drastycznych zmian wizerunkowych czy też krążenia po eksperymentalnych i niezbadanych ścieżkach muzyki popularnej: już po pierwszych sekundach nowego albumu Shakiry wiadome staje się, że wokalistka nie postawiła ani na jedno, ani na drugie.


Wszakże jedenaste w dyskografii Kolumbijki – ‚El Dorado‚ – w swej strukturze nieznacznie różni się chociażby od poprzedniego hiszpańskojęzycznego krążka artystki, wydanego w 2010 roku ‚Sale El Sol‚. Już sam tytuł nowej płyty wokalistki, będący nazwą legendarnego 16-wiecznego miasta dobrobytu i bogactwa, zwiastować może wszelakie muzyczne uciechy spod szyldu Shakiry: na pierwszym od 3 lat krążku swoje miejsce znalazły zarówno kompozycje hiszpańsko-języczne, jak i te stworzone w języku angielskim, a na mniej lub bardziej zjadliwy deser zaserwowano siedem (!) duetów.

Na pierwszy singiel z ‚El Dorado‚ wybrano delikatnie zabarwione reggaetonem ‚Chantaje‚ w trakcie, którego można usłyszeć wokale kolumbijskiego męskiego objawienia ostatnich lat – Malumy. Muzyczny szantaż to zarazem najlepszy kawałek, jaki można znaleźć na jedenastym wydawnictwie Shakiry: kompozycja zachwyca swoją obłędną produkcją, która sprawia, że poszczególne fragmenty utworu niemalże automatycznie wkradają się do pamięci słuchacza. Należy podkreślić, iż to nie jedyny efekt współpracy kolumbijskiej gwiazdy z Malumą, jaki można znaleźć na ‚El Dorado‚: dwójka sparowała się również na potrzeby jednego z najbardziej wychillowanych, a zarazem sensualnych kawałków na tym longplay’u – zmysłowego ‚Trap‚. W ucho wpada także wybrane na drugi singiel ‚Me Enamore‚, choć w przypadku tej kompozycji lekki uśmiech zażenowania wywołują słowa wyśpiewywane przez zakochaną do istnego szaleństwa Shakirę (‚I fell in love, I fell in love / I saw it by myself and I threw myself / I fell in love / I’m in love’ oraz faworyt – ‚With you I’d have ten children / Let’s start with two children’).

W krainę psychicznego odprężenia słuchacza ma zadanie przenieść ‚Coconut Tree‚, wyprodukowane przez amerykańskiego producenta Luisa Ochoa. Utwór ten można w pewnym sensie poczytywać za młodszą siostrę nagranego na potrzeby ‚Sale El Sol‚ coveru piosenki ‚Islands‚: kompozycje te pozostają wysoce zbliżone w swej estetyce, choć jednocześnie niewątpliwe jest, iż przebój The XX w wykonaniu Shakiry cechował się dużo większą dozą zgrabności i uwodzicielskiej delikatności niż numer zawarty na ‚El Dorado‚. Większego zdziwienia nie powinno budzić radosne ‚Amarillo‚, które równie dobrze odnalazłoby się pośród materiału zawartego na wydanym w 2010 roku hiszpańsko-języcznym albumie Shakiry.

Oprócz wspomnianego wyżej ‚Chantaje‚ do mocnych punktów krążka kolumbijskiej artystki należy zaliczyć wzruszające ‚Nada‚ oraz kończące album ‚Toneladas‚. Pierwszy z nich pozostaje w pamięci dzięki swojej niejednolitej konstrukcji budowanej na bazie przyjemnie-stopniowanych emocji, zaś spokojne ‚Toneladas‚ urzeka swoją prostotą i delikatnością, idealnie odnajdując się w roli kompozycji zamykającej ‚El Dorado‚. Największy potencjał ma za to ‚When a Woman‚, które stworzone zostało przez zestaw najbardziej rozchwytywanych twóców w przemyśle muzycznym (wśród autorów kompozycji odnaleźć można m.in. Julię Michaels, Justina Trantera oraz Cashmere Cata). Oczywiste jest zatem to, iż to właśnie z tym kawałkiem kolumbijska gwiazda ma największe szansę na zyskanie przychylności angielskojęzycznej publiki w trakcie swojej nowej ery. Utwór cechuje nowoczesna produkcja, z którą w parze idzie chwytliwy refren oraz wdzięczny hook. 

shakira3

Spójność ‚El Dorado‚ została niestety mocno osłabiona w wyniku uwzględnienia szeregu kompletnie niepotrzebnych duetów. Najbardziej rażącym błędem przy konstruowaniu tracklisty ‚El Dorado‚ jest zamieszczenie na niej utworu ‚Comme Moi‚ nagranego wspólnie z francuskim raperem Black M. Nie do zniesienia są także momenty, w których do głosu dochodzi Nicky Jam (‚Perro Fiel‚) oraz Prince Royce (‚Deja Vu‚). Za wynik zwykłego lenistwa połączonego z brakiem pomysłu na koncepcję ‚El Doradu‚ należy uznać dorzucenie angielskojęzycznej wersji najgorszego utworu, jaki można znaleźć na albumie – ‚Comme Moi‚ w odsłonie nagranej z MAGIC! (‚What We Said‚). W gąszczu zbytecznych duetów znalazł się także numer nagrany z legendą kolumbijskiej muzyki – Carlosem Vives, który za sprawą swojej urokliwej melodyjności wywołuje dość przyjemne odczucia. Przyczepić się można jedynie do faktu, iż ‚La Bicicleta‚ zostało wydane równo… rok temu, jako singiel na potrzeby nowego albumu legendarnego artysty.

Shakira na ‚El Dorado‚ z pewnością nie odkrywa jakichkolwiek nieznanych sobie ścieżek: wokalistka podąża sprawdzonymi i uprzednio przetestowanymi drogami dorzucając w pewnym miejscach elementy reggaetonu. Nie byłoby w tym absolutnie złego, gdyby nie fakt, iż znaczna część płyty zapełniona jest duetami, które – za poza dwoma wyjątkami (‚Chantaje‚, ‚La Bicicleta‚) – nie wnoszą na stół nic nowego. Jednocześnie za sprawą tego rodzaju zabiegu można odnieść nasilające się z każdą minutą wrażenie, iż miasto skarbów Shakiry to właściwie jedna wielka komplikacja gościnnych występów wokalistki w utworach innych artystów. Leniwie, bezpiecznie i nie do końca przemyślane koncepcyjnie. 

4.5/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here