Miniony rok to z pewnością wyjątkowo intensywny okres w karierze Saszan. Na drugi studyjny album „Hologram” fani polskiej wokalistki czekali aż 4 lata, a od przeszło dwóch miesięcy krążek można znaleźć na półkach sklepowych w naszym kraju. Jako oficjalny patron płyty Saszan mamy dla Was konkurs, w którym możecie zgarnąć 4 egzemplarze albumu. Regulamin konkursu znajdziecie pod wywiadem.

Z okazji premiery klipu do singla „Zabierz Mnie Stąd” udało nam się porozmawiać z wokalistką o jej świeżych muzycznych wypiekach i procesie twórczym, wewnętrznej i dźwiękowej przemianie, jej początkach w show-biznesie, muzycznych inspiracjach i Eurowizji.

Pozwól, że zacznę od pytania o zmiany jakie zaszły ostatnio w twoim życiu. Zaszło ich sporo – zmiana wytwórni i sztabu, z którym pracujesz. Jak się czujesz będąc częścią tak dużej machiny jaką niewątpliwie jest Universal Music Polska? Jesteś zadowolona z kroku jaki podjęłaś?

Po przejściu do nowej wytwórni nawiązałam nowe znajomości, nowe przyjaźnie, które niewątpliwie miały ogromny wpływ na moją twórczość i drogę zawodową. Poznałam wielu nowych artystów, których bardzo cenię i mam możliwość współpracy z nimi. Potrzebowałam zmian i uważam, że była to dobra decyzja. Z poprzednią wytwórnią utrzymuję obecnie przyjazne stosunki.

Efektem tej współpracy jest Twój drugi studyjny album zatytułowany „Hologram”. Jesteś w pełni usatysfakcjonowana z efektu końcowego jaki udało Ci się uzyskać?

W 100%. Pracowałam obsesyjnie nad każdym dźwiękiem, każdym tekstem. Nanosiłam wiele poprawek, by koniec końców powiedzieć sobie: wszystko jest ok. Na dany moment to było moje 100%.

Zdradź proszę skąd wziął się u Ciebie pomysł na taki, a nie inny tytuł?

Tytuł ma kilka znaczeń. Głównym z nich jest łacińskie tłumaczenie słowa „holograficzny”, a znaczy to tyle co „napisany własnoręcznie”. Wszystkie teksty na płycie napisałam sama, więc pasuje idealnie. Przestudiowałam też trochę fizyczną stronę i definicje i doczytałam się, że hologram powstaje poprzez rozdzielenie światła na 2 części szklaną płytką. Mój album to moje 2 części „światła”, 2 oblicza: trochę ballad i smutku, a jednocześnie impreza i zabawa.

Właśnie wspomniałaś, że jesteś współautorką wszystkich utworów na płycie. Jak wygląda u Ciebie proces twórczy?

Różnie. Czasem wena przychodzi nagle i łapię za dyktafon, wgrywam nowe pomysły na melodie, a czasem na coś wpadamy wspólnie z producentami już w studio. Jeśli chodzi o teksty – zawsze piszę je samodzielnie w domowej ciszy. Rozmyślam, rozważam, wymyślam porównania, sięgam do książek, poezji, a czasem inspiruje się tekstami innych artystów. Usłyszę w nich jakiś wers i nagle przychodzi mi do głowy pomysł na opisanie historii, która od dawna mnie męczy. Tak było np. z piosenką „Zorza” w której głównym motywem jest światło i oślepienie nim. Pewnego razu słuchałam piosenki zespołu Bajm „Kłamstwa i sekrety” i padło zdanie „Oślepił Cię blask sekretów i kłamstw”. Nagle pojawił mi się w głowie cały pomysł na opowiedzenie historii mojej przyjaciółki za pomocą „świetlnych” metafor.

W nowym materiale wyraźnie słychać zmiany jakie zaszły w porównaniu do debiutu. Jest sporo elektronicznych brzmień, twój wokal także się zmienił, słychać w nim dużo pewności i nie boisz  się wychodzić poza bezpieczną strefę. Czy Twoim zamysłem było przyciągniecie do siebie nowych słuchaczy?

Moim głównym zamysłem było stworzenie muzyki po której przesłuchaniu słychać wykonanie solidnej pracy. Nie chciałam płaskich bitów, nijakich produkcji. Trafiłam na profesjonalistów, którzy poza wykonaniem świetnej pracy aranżacyjnej pozwolili mi się otworzyć przed mikrofonem, pokazywali nowe pomysły na śpiew i moje brzmienie. Gdy ja mówiłam „więcej nie dam rady” – oni dociskali jeszcze bardziej, bym sięgała po kolejne dźwięki. To dało swoje efekty. Bez ich pomocy stałabym w martwym punkcie.

Premierowy materiał wpisuje się w popularny nurt łączenia popu z elementami elektroniki. Skąd się zrodził pomysł na tego typu kierunek?

Zaczęłam słuchać dużo elektroniki, zafascynowałam się głębią tych brzmień, basów i chciałam to przełożyć na swoje utwory.

Jak sądzisz jaki element albumu może zaskoczyć odbiorców najbardziej?

Ciężko mi na to spojrzeć z perspektywy drugiej osoby, ale sądząc po reakcjach moich najbliższych fanów to właśnie jakość produkcyjna okazała się lepsza, niż oczekiwano. Bardzo mnie to cieszy.

A jest na wydawnictwie taki moment, w którym słuchacz odkryje twoje zupełnie nowe, do tej pory skrywane, muzyczne wcielenie?

Myślę, że piosenka „Remedium” jest takim momentem, bo jest najbardziej dla mnie intymną, aktualną i stworzoną jako jedna z ostatnich na płycie.

Zdradzisz jaki jest Twój ulubiony utwór z płyty i dlaczego?

Właśnie „Remedium” lubię najbardziej. Prosta melodia, bardzo „chilloutowa” aranżacja. Nie siliłam się tu na żadne „mocne” melodie w refrenie, wokalnie jest to bardzo niewymuszone, trochę „od niechcenia”.

Kolejnym singlem promującym album został kawałek „Zabierz Mnie Stąd” z udziałem rapera Wac Toja. Jak doszło do waszej współpracy? 

Z Wacem zgadaliśmy się na Instagramie. Napisał do mnie z propozycją współpracy przy jego utworze, więc ja również zaproponowałam dogranie się do mojej płyty.

Myślisz, że ma potencjał okazać się hitem na miarę „Nie Chcę Ciebie Mniej” i otworzy przed Tobą nowe perspektywy?

Czy okaże się hitem – bardzo bym chciała, ale nikt nie jest w stanie tego przewidzieć. Na pewno zajrzało do mnie mnóstwo osób ze środowiska rapowego, co widzę po komentarzach i prywatnych wiadomościach. To fajne, że nasze światy się spotkały w jednym punkcie.

Porozmawiajmy chwilę o sferze pozamuzycznej. Sporo działasz w social mediach. Nie boisz się, że może to odwrócić uwagę od Twojej muzyki?

Prawie każdy młody artysta działa w social mediach. Ja z internetu się wywodzę i to internetowa społeczność jest moim głównym odbiorcą i słuchaczem.

Właśnie zatrzymajmy się na chwilę przy Twoich początkach w show-biznesie. Jak wspomniałaś swoje pierwsze kroki stawiałaś w internecie wrzucając covery. Czy uważasz, że trudno jest dzisiaj młodym wokalistom zaistnieć i przebić się ze swoją twórczością do szerokiej publiczności?

Uważam, że tak. Jesteśmy zalewani z każdej strony Internetu ogromem treści. Ciężko teraz się wyróżnić, wykazać czymś, co zwróci uwagę szerokiej publiczności.

A jak najbliżsi zareagowali na wybór ścieżki życiowej. Nie próbowali cię przekonać do zmiany swojej decyzji?

Nie próbowali jej zmieniać, bardziej chcieli, żebym miała 2 ścieżki: tę muzyczną oraz studia. Artysta to nie jest pewny zawód, to nie jest stała pensja co miesiąc. Wiadomo, że to o naszą stabilizację życiową rodzice boją się najbardziej. Ale już po 5 latach chyba się przyzwyczaili.

Gdybyś nie została piosenkarką, to kim najprawdopodobniej byś dzisiaj była?

Pracowałabym w Ambasadzie Rosji w Polsce, albo Polski w Rosji. Moimi zainteresowaniami zawsze były stosunki międzynarodowe, języki i polityka zagraniczna.

Jesteś też w bardzo bliskiej relacji ze swoimi fanami, nie ma między wami wyraźnej granicy. Fani potrafią dać artyście motywację do dalszej pracy twórczej, lecz czasami presja z ich strony może przynieść zupełnie odwrotny skutek. Jak to wygląda u Ciebie?

Bardzo przejmuje się opiniami moich najbliższych fanów. Czasem potrafi to mocno zdołować, ale w większości przypadków jednak daje kopa. To osoby, które jeżdżą na koncerty, kupują płyty i jeżdżą na wszystkie spotkania ze mną. Mimo, że bliska relacja z fanami ma swoje słabsze momenty, ma też jeden ogromny i najważniejszy dla mnie plus: nic nie muszę udawać. Nie wchodzę w rolę, nie hamuje się ze swoimi wypowiedziami, komentarzami, przeżyciami. Schodzę ze sceny, z występu, programu i mogę na luzie powiedzieć co mi się podobało, co nie, a czasem po koncercie w klubie nawet napić się z tymi starszymi. Gdybym miała wiecznie zgrywać ideał i członka brytyjskiej rodziny królewskiej – zgłupiałabym.

Całkowita racja! W swoich tekstach bardzo jasno wyrażasz swoją opinię i samą siebie. Dzielisz się z ludźmi własnymi emocjami i doświadczeniami. Czujesz z tego powodu presję spoczywającą na twoich barkach w kontekście twoich fanów, dla których jesteś przecież wzorem do naśladowania?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam i raczej nie będę. W latach, gdzie to bezpośredni i ostry tekstowo rap jest najpopularniejszym gatunkiem muzycznym trzeba wyciągać wnioski. Ludzie lubią prawdę, prędzej czy później skapną się, że ktoś robi z siebie dziewczynkę – wzór. Moim największym autorytetem „wizerunkowym” jest Rihanna, która pokazuje siebie w stu procentach, niekoniecznie od tej „przykładnej” strony, a za to my fani ją kochamy.

Saszan masz na koncie jak na swój młody wiek już sporo dokonań. Irytują Cię sytuacje, kiedy ktoś określa Cię łatką celebrytki?

Brzmi to dosyć ironicznie, bo słowo „celebryta” ma w Polsce swój negatywny, trochę umniejszający wydźwięk, ale jeśli celebryta to po prostu osoba publiczna to czas się pogodzić z tym określeniem.

Zdrowe podejście! Warto wspomnieć także o Twojej przygodzie z reality show. Brałaś ostatnio udział w roli jurora w programie „Śpiewajmy razem. All Together Now”. Wcześniej, parę lat wystąpiłaś w natomiast w kontrowersyjnym „Celebrity Splash”. Lubisz takie formaty?

Zgodnie z moim tatuażem i tytułem piosenki jednego z moich ulubionych zespołów, Tame Impala – „LET IT HAPPEN”. Do „Celebrity Splash” poszłam trochę nieświadoma mediów, wchodząca w „szołbiz” wystraszona nastolatka. Teraz wchodzę w różne programy w pełni świadomie bawię się tym. Każdy z programów to nowe znajomości, nowe przygody i doświadczenia. Jestem na to otwarta i traktuję to jako zabawę. Raz się żyje. Nie traktuję tego wszystkiego śmiertelnie poważnie.

Rozumiem, a jeśli miałabyś wskazać jeden z programów telewizyjnych, w którym chciałabyś spróbować swoich sił to jaki byłby to program?

Nie mam jednego głównego tytułu. Telewizja oferuje nam pełną paletę programów z których każdy jest przygodą. Jestem otwarta na różne propozycje.

Wróćmy do spraw muzycznych. Kogo zaliczasz do swoich wzorów i muzycznych idoli?

Jeśli chodzi o całokształt to od zawsze jest to Rihanna. Bardzo naturalna, spontaniczna i utrzymująca świetny kontakt z fanami.

Bardzo dobrze Cię rozumiem, a jeśli miałabyś okazję nagrać swój wymarzony duet to kogo byś do niego zaprosiła?

Próbuję znaleźć w głowie jakieś nazwiska, ale nic nie przychodzi mi do głowy. Nagrałam swój duet marzeń z ulubionym raperem właśnie na płycie „Hologram”.

Inspirujesz się w jakimś stopniu i starasz się przemycić do swojej twórczości kierunki dźwiękowe jaki obrały międzynarodowe gwiazdy jak m.in. Dua Lipa, Rita Ora, Little Mix, Ariana Grande, Ellie Goulding, czy Halsey?

Słucham tych wokalistek, więc na pewno, nawet nieświadomie, przemycam coś z ich twórczości do swojej. To światowe gigantki, które wyznaczają trendy producentom na całym świecie.

Zgadza się! W branży wiele też się mówi o sytuacjach, w których wytwórnie ograniczają artystom swobodę twórczego przekazu i zmuszają do tworzenia materiału sprzecznego z ich własnym ja. Czy spotkały cię podobne sytuacje?

Też słyszę dużo o takich sytuacjach, ale mnie na szczęście to nie spotkało. Oczywiście wytwórnia miała swoje uwagi do singli, dodawała swoje poprawki, ale nie zostało mi nic narzucone. Każdy z utworów na płycie tworzyliśmy wspólnie w studio. Na samym początku pojawił się pomysł „O, Saszan powinna mieć piosenkę w stylu Pink. Róbmy Pink.” Pomysł zakończył żywotność od razu po moim wejściu do studia. Powiedziałam, że nie chcę takiej piosenki, nie czuję tego. I było po temacie.

A odczuwasz presję sukcesu komercyjnego na swoich barkach czy nie zwracasz na to uwagi?

Oczywiście, że czuję. Być artystą pop i mówić o tym, że nie interesuje nas komercyjny sukces? Totalne bzdury.

Klasyk! Nawiąże jeszcze do tematu Eurowizji. Wystąpiłaś w tegorocznych preselekcjach do konkursu z singlem „Nie Chcę Ciebie Mniej”. Skąd pomysł na tego typu krok?

To był pomysł mojego managementu. Na początku nie chciałam nawet o tym słyszeć, ale cieszę się, że dałam się namówić. Ogromny stres i presja, ale i kolejne ogromne doświadczenie.

Muszę przyznać, że poradziłaś sobie naprawdę dobrze. Czy temat Eurowizji to już zamknięty rozdział?

Chciałabym spróbować jeszcze raz. Eurowizja to mój świat.

Kolejny pozytywny przekaz! Masz w zanadrzu jakiś wyjątkowy utwór, którym nie chcesz się jeszcze podzielić się ze światem i trzymasz go na specjalną okazję jak Eurowizja?

Mam mnóstwo nieopublikowanych utworów, ale wydaje mi się, że te najlepsze zostały wybrane na płytę. Jeszcze niedawno myślałam, że na Eurowizję przygotuję jakiś zupełnie oddzielny utwór. Teraz myślę sobie, że nie ma utworu „na Eurowizję”. „Nie Chcę Ciebie Mniej” też wydawało mi się zupełnie „nieeurowizyjne” a do tej pory dostaję wiadomości od ludzi z Europy, że był to ich faworyt.

Racja! Pozostając w temacie w jednym z wywiadów znalazłem informację, że Dima Bilan to twój eurowizyjny idol. Co Cię w nim urzekło?

Myślę, że w artystach zakochuje się za całokształt. Dima prezentował świetne piosenki, które zachęcały do przesłuchania kolejnych, i kolejnych. Do tego niesamowita skala głosu, charyzma. Całość. Do tej pory mój nr 1.

Jeśli miałabyś porównać siebie teraz, z dziewczyną z ery „RSP” jak bardzo się zmieniłaś? Jesteś dojrzalsza, silniejsza, Twój przekaz jest inny?

Uważam, ze jestem kompletnie inną osobą. Pozostałam otwarta dla swoich fanów i odbiorców, ale cała reszta bardzo się zmieniła. Mam głowę na karku, nie daję wciskać sobie kitu i sobą manipulować. Mnóstwo osób mówi, że się zmieniłam, ale „Nie po to tyle pracowałam, by pozostać taka sama.”

Sukces napędza rozwój, a mimo, że od debiutu minęło już przeszło 4 lata, a Ty wciąż jesteś na topie. Jaki jest zatem twój przepis na sukces?

Mam tylko jedną radę, którą od lat się kieruję: róbmy tak, jak czujemy. Pod koniec dnia fajnie jest spać spokojnie zgodnie z własnym sumieniem i poczuciem, że nikogo nie okłamujemy, nic nie udajemy.

Wspaniale! Na koniec zdradź proszę w jakim miejscu na muzycznej mapie widzisz siebie za kilka lat?

Tego nie wiem. Nie staram się nic planować. Ale mam ogromną nadzieję, że z tej muzycznej mapy nie zniknę

Życzę Ci kolejnych sukcesów i budowania coraz mocniejszej pozycji na rynku. Dziękuję bardzo za rozmowę!

Konkurs

Mamy dla Was 4 egzemplarze albumu Saszan – „Hologram” – do rozdania. Co należy zrobić? Zasady są bardzo proste!

  • polub fanpage LUVPOP na Facebooku (www.facebook.com/luvpoppl) oraz zaobserwuj nasz profil na Instagramie (@luvpop.pl),
  • zaproś w komentarzu pod postem konkursowym na Facebooku lub na Instagramie swoich znajomych – poprzez ich oznaczenie – do wzięcia udziału w konkursie,
  • wygrają trzy osoby, których komentarze zdobędą największą ilość reakcji (odpowiednio na Facebooku lub Instagramie).

Konkurs trwa do 21 stycznia 2019 roku godziny 19:00. Powodzenia!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here