Sarsa w trakcie trwającej zaledwie kilka lat kariery odważnie wspina się po szczeblach show-biznesu konsekwentnie budując swoją markę i udowadniając, że nie bez powody zaliczana jest do pierwszej ligi polskich artystów. Czy za sprawą nowego krążka „Zakryj” wokalistka jest w stanie po raz kolejny zawojować przemysł muzyczny i pokazać nowe muzyczne oblicze? Bez ściemy, to jeden z tych albumów, na które warto było chwilę poczekać!

Minęły już 4 lata od dnia, w którym Sarsa swoim debiutanckim singlem „Naucz Mnie” odpaliła prawdziwą petardę, a świat muzyki natychmiast otworzył się dla niej otworem. Na fali spektakularnego sukcesu chwilę potem ukazał się jej debiutancki album „Zapomnij Mi”. W rezultacie charyzmatyczna i tajemnicza wokalistka niemal z automatu podbiła radiowe listy przebojów, pozyskała potężne grono fanów oraz zebrała plony swojej pracy w postaci szeregu nagród i wyróżnień. Podobny ciąg wydarzeń miał miejsce przy okazji premiery równie przebojowej jak poprzedniczka drugiej płyty zatytułowanej „Pióropusze”. Natomiast teraz powraca jako w pełni świadoma i dojrzała artystka, która w międzyczasie przeszła osobistą, jak również wizualną metamorfozę, wyszła poza bezpieczne schematy eksploatując nowe terytorium, a to wszystko zaowocowało najbardziej dojrzałym i autentycznym krążkiem w karierze.

Na pierwszy plan wysuwają się rzecz jasna dotychczasowe single, które można uznać za swoisty flirt z ciemniejszą i głębszą sferą pop-u. Antemiczny tytułowy singiel „Zakryj” czaruje i kołysze w takt dźwięków muśniętych nostalgią, a kluczową rolę odgrywać będzie tutaj autentyczny tekst oraz nośna orkiestrowa aranżacja. Nie dziwi więc fakt olbrzymiego sukcesu tego utworu: platynowa płyta za sprzedaż, 1 miejsce w zestawieniu najpopularniejszych utworów w rozgłośniach radiowych i ponad 26 mln wyświetleń w serwisie YouTube robi wrażenie. („Zakryj moje oczy, nie chcę byś zobaczył/ile razy myliłam się/Zakryj moje usta, nie chcę byś usłyszał/słów, których nie cofnę/Wiesz, z Tobą łatwiej jest znosić cały świat”)

W podobnym klimacie został utrzymany drugi singiel „Carmen”, którego charakterystyczna bujająca romantyczna produkcja szwedzkiego duetu (odpowiedzialnego m.in. za „Motyle I Ćmy”) i chwytliwy, prosty refren świadczą o sile tej kompozycji. Kompozycje te stanowią obraz bardziej dojrzałej wersji artystki, a co najważniejsze nie są skrupulatnym odwzorowaniem jej poprzednich gigantycznych hitów. Natomiast trzeci singiel „Tęskno Mi” to doskonały tzw. popowy banger gdzie dostajemy szeroką paletę muzycznych barw z prawdziwym wirem emocji. Sarsa w takiej wersji jest niesamowicie apetyczna, a pulsujący beat wzmocniony charakterystycznym ciepłym wokalem i niesłychanie ciekawą produkcją sprawiają, że trudno się od niego nie uzależnić. („Zobacz ile mogło być takich chwil/Naiwne dziecko jestem i tęsknię dziś/Do Ciebie, bez Ciebie miało być mi lżej/Zobacz ile mogło być takich chwil”)

W klimacie „indie” utrzymane są kompozycje w języku angielskim „So Cold” oraz „Heal Me”, które można uznać za doskonały przykład tego, że mniej nie znaczy gorzej. Po wyciszeniu produkcyjnych zabiegów kosmetycznych pozostają dość skąpe w swej odsłonie autentyczne kompozycje oparte na subtelnych dźwiękach pianina, w których Sarsa może w pełni zaprezentować swoją wrażliwość i przemycić coś mniej komercyjnego. Podobny zabieg artystka już zastosowała na debiutanckim krążku w postaci kawałka „Chill” oraz na „Pióropuszach” umieszczając numer „Oh Say”. Tym samym artystka daje jasny sygnał, że nie boi się eksperymentować i nie chce być zamknięta w jednym gatunku.

Natomiast fajerwerki zostają odpalone z momentem nadejścia okraszonego mocnym beatem i dopełnionym obłędną produkcją balansującą w klimacie elektroniki singlem „Ta Piosenka”. Kompozycja posiada niebywale zapętlający refren przyprawiając o energetyczny zawrót głowy i przy dobrej promocji ma szanse na spory komercyjny sukces. To jednak nie koniec chwytliwych bujających numerów, które można odnaleźć na krążku „Zakryj”. Na uwagę zasługują także zadziorne i tętniące życiem „Balony” i eteryczna i szorstka „Modlitwa”.

Do innej kategorii muzycznych wypieków zaliczymy emocjonalną, owianą nutą dramaturgii kompozycję „Nienaiwnie” naszpikowaną solidną porcją muzycznej wrażliwości artystki. Ta eteryczna, surowa ballada zbudowana na minimalistycznej i nowoczesnej produkcji (swoje trzy grosze dorzucił wspomniany już szwedzki duet Lindsmyr & Goranson) przenika zmysły i serce na wskroś za sprawą bagażu emocjonalnego niesionego przez tekst. Wspomniana kompozycja to wyciskacz łez, a ponadto bardzo szybko zapada w pamięć i powinna zostać rozważona przy wyborze singla na jesień/zimę. („Patrz ile zostało z nas/ile straconych szans by być kimś więcej./ Patrz ile zostało z nas/ile straconych szans by być kimś więcej”)

Na uwagę zasługuje warstwa liryczna albumu, która w porównaniu z dotychczasowymi dokonaniami prezentuje się o niebo lepiej. Artystka zdaje się wzięła do serca krytyczne uwagi na temat frywolności i niespójności warstwy tekstowej swoich utworów i poczyniła znaczny postęp również jako autorka tekstów, które należy zaliczyć na mocny plus w porównaniu do przeszłości. Ogromne uznanie należy się za to, iż Sarsa nie bała się wziąć spraw w swoje ręce również w sferze produkcji i jest współautorką całego materiału.

Sarsa nie zostaje w miejscu, a stale podąża do przodu szukając nowych inspiracji i nie inaczej jest tym razem. Nowy rozdział w karierze wokalistki to nic innego, jak zręczne przejęcie pałeczki z miejsca, w którym została zrzucona po poprzedniej erze. „Zakryj” to, jak na polskie standardy, bardzo dobry jakościowo album, który nie razi natłokiem prostych i szybkich rozwiązań, zaskakuje zaś autentycznością i dojrzałością. Artystka nowym materiałem jeszcze odważniej otwiera furtkę do intymnych sfer muzycznej wrażliwości i zabiera w podróż, podczas której szeroko eksploatuje nowe muzyczne terytorium. Płyta brzmi dokładnie tak, jak można było się tego spodziewać już po odsłuchaniu singli – kolorowo i różnorodnie. Momentami jest mocno-popowo, niekiedy szalenie i euforycznie z elektronicznym zabarwieniem, zaś w innych miejscach można natknąć się na bardziej kruchą i przenikającą do głębi odsłonę zbudowaną na orkiestrowych dźwiękach. Finalnie otrzymaliśmy autentyczną opowieść skompresowaną do kilkudziesięciu minut, w trakcie których Sarsa dowodzi, że nie bez przyczyny określana jest prekursorką młodej generacji polskiego pop-u.

8.0/10

Sarsa powraca z nowym albumem! Posłuchaj krążka „Zakryj” [streaming-party]

Wielki sukces Sarsy! Płyta „Zakryj” debiutuje w TOP 5 zestawienia najpopularniejszych albumów w Polsce

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here