Rosalie. nie mogła lepiej wstrzelić się ze swoim nowym materiałem. „IDeal” to dobra płyta na długie, kwarantannowe wieczory. Właśnie wieczorową porą najlepiej oddać się słuchaniu nowego albumu Rosalie „IDeal”. Przygaszone światła pozwalają muzyce tej artystki błyszczeć najlepiej.

Z radością należy przyznać, że Rosalie. coraz jaśniej świeci na polskiej scenie muzycznej. Jej pierwszy długogrający album „Flashback” z 2018 roku został doceniony przez krytyków, jak i przez fanów R’n’B i jemu podobnych gatunków. Płyta została nominowana do Fryderyka w kategorii Fonograficzny Debiut Roku, a Rosalie. zagrała na kilku znaczących festiwalach.

Jak mówi sama wokalistka, przez dwa lata wiele się u niej zmieniło. Przede wszystkim jest znacznie bardziej szczęśliwą kobietą – i z takim założeniem podeszła do tworzenia nowego materiału. Płyta „IDeal” jest więc bardziej taneczna i jaśniejsza w brzmieniu niż „Flashback”. Pokazał to choćby singiel „Nie mów” , do którego teledysk doczekał się już ponad 300 tysięcy odsłon na youtube. To sporo zważywszy na to, że Rosalie. wciąż uznawana jest za artystkę dość niszową i trudno usłyszeć jej kawałki w największych komercyjnych stacjach. Wspomniany singiel spokojnie jednak mógłby namieszać na wielu playlistach – bo jest chwytliwy, zapadający w pamięć, ma prosty, ale nie prostacki tekst, który śmiało może być manifestem niejednej zmęczonej nachalnymi adoratorami młodej kobiety.

I takie też są inne utwory na płycie „IDeal” – melodyjne, wpadające w ucho, bujające, choć nie wszystkie stricte do tupania nóżką na parkiecie. Na krążku nie brakuje też przyjemnych ballad jak na przykład „Moment” czy kawałków do słuchania z zamkniętymi oczami, kiedy najbardziej można poddać się ich rytmowi – np. „Ciemność”, w którym gościnnie pojawia się schafter.

Rosalie. sięga często po niezbyt rozbudowane pulsujące, elektroniczne aranżacje i opiera swoje kawałki na charakterystycznych, wciągających liniach melodycznych. W większości z nich jest delikatniejsza niż na poprzednim krążku, choć nie zapomina też o swojej drapieżności, którą przed dwoma laty zdobyła wiele serc.

Poza tytułowym nagraniem, wszystkie zaśpiewała po polsku. To, zwłaszcza w gatunkach muzycznych opartych na rytmie, nie lada sztuka i ta sztuka wyszła artystce doskonale. Rosalie. po raz kolejny udowodniła, że współczesny pop może być intrygujący i godny uwagi i że istnieje coś takiego jak nowoczesne R’n’B i soul made in Poland.

9/10

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here