Tegoroczne rozdanie nagród Grammy Awards nie przyciągnęło przed ekrany tak dużej liczby widzów jak w latach poprzednich. Okazuje się, że noc triumfu Bruno Marsa i Kendricka Lamara była oglądana przez najmniejszą liczbę osób od… dziesięciu lat.


luvpop_700x200

KLIKNIJ i SPRAWDŹ WIĘCEJ!


Jak informują amerykańskie media, tegoroczne rozdanie nagród Grammy Awards nie cieszyło się u widzów popularnością zbliżoną  choćby do tej, którą zdobyła zeszłoroczna gala. The Hollywood Reporter wskazuje, że wczorajsza uroczystość w nowojorskim Madison Square Garden przyciągnęła przed odbiorniki dużo mniejszą liczbę widzów niż udało się to Grammy Awards w zeszłym roku.

Według wstępnych informacji tegoroczny triumf Bruno Marsa (wyróżnienie za album, nagranie i piosenkę roku) śledziło ok. 17,6 miliona osób. Dla porównania zeszłoroczne starcie Adele i Beyonce przyciągnęło przed odbiorniki ponad 26 milionów fanów przemysłu muzycznego. Tegoroczny wynik może być najgorszy od 10 lat dla słynnych nagród The Recording Academy – w 2008 roku wręczenie GA śledziło bowiem 17.2 mln osób.

Przypomnijmy, że miniony wieczór należał niewątpliwie do Bruno Marsa. To właśnie do 32-letniego piosenkarza powędrowały statuetki w trzech najważniejszych kategoriach – za album roku, za nagranie roku oraz za piosenkę roku (odpowiednio za album ’24K Magic’, piosenkę tytułową z krążka oraz singiel ‚Thats What I Like’). Piosenkarz został wyróżniony również w kategoriach z gatunku r&b – do 32-latek nie miał sobie równych m.in. w najlepszym albumie r&b.