Trzydziestoletnia Rebecca Ferguson swoją przygodę z muzykę rozpoczęła kilka lat temu w brytyjskiej edycji szalenie popularnego programu The X Factor. Dziewczyna z Liverpoolu uwiodła brytyjską publikę swoim wykonaniem klasycznego ‘A Change Is Gonna Come’ docierając do zaszczytnego drugiego miejsca w telewizyjnym show. Dystynktywna barwa głosu Rebecci i niepowtarzalny styl jej kompozycji sprawiły, że debiutancki krążek ‘Heaven’ rozszedł się na Wyspach w nakładzie przekraczającym 600 tys. sztuk, a jego następca – album ‘Freedom’ – otrzymał status złotej płyty w rodzimym kraju wokalistki. W międzyczasie Rebecca wzięła na tapetę dobrze znane klasyki wydając płytę ‘Lady Sings The Blues’, a po upływie kilkunastu kolejnych miesięcy na półkach sklepowych pojawiło się premierowe ‘dziecko’ Ferguson – ‘Superwoman’. Ale czy czarujący głos tej super-kobiety uwodzi równie mocno, co dotychczas?

Na pierwszy singiel z czwartego krążka Rebecci został wybrany cover utworu nagranego niegdyś przez pochodzącą z Nowej Zelandii Ginny Blackmore. Kompozycja ‘Bones’ stanowi niemalże idealne wprowadzenie do rozpoczynającej się właśnie ery Ferguson: swoim klimatem utwór wpasowuje się w dotychczasową dyskografię wokalistki, a tzw. ‘middle 8’ wywołuje ciarki na całym ciele. Jednym z mocniejszych punktów ‘Superwoman’ jest niewątpliwie nastrojowe ‘Hold Me’, w którym głos Rebecci otoczony minimalistycznym aranżem czaruje na tysiąc różnych sposobów. Wdzięku nie sposób odmówić ‘The Way You’re Looking At Her’, które stworzone zostało m.in. przez J. Lattimera, współtwórcę hitów Ellie Goulding i Tom’a Odella. Bez większego problemu w pamięci słuchaczy pozostanie również tytułowe ‘Superwoman’ i niezwykle personalne ‘Mistress’ – to mocne, choć nie-czołowe propozycje, jakie znajdziemy na tym albumie.

Absolutnym majstersztykiem ‘Superwoman’ jest bowiem druga część czwartego wydawnictwa Rebecci Ferguson. Wypełnione po brzegi pięknymi emocjami ‘Oceans’ zachwyca, a utrzymane w charakterystycznej dla Brytyjki stylistyce ‘Without A Woman’ to prawdziwy brylant tego krążka. Nieprawdopodobnie dobrze brzmiący głos Ferguson w połączeniu z odważnym, kobiecym manifestem to połączenie – w tym przypadku – idealne. ‘Waiting for Me’, które skomponowane zostało przez J. Goslinga – współautora ‘Thinking Out Loud’ Ed’a Sheerana – hipnotyzuje swoją melodią i prawdziwością przekazu. Absolutnym kandydatem na jeden z przyszłych singli jest za to najbardziej żywiołowy kawałek na tej płycie – zahaczające o stylistykę retro ‘Don’t Want You Back’.

Na tle swoich albumowych współtowarzyszy dość blado wypada wywołujące raczej neutralne emocje ‘Pay For It’, a dużą dozą chwytliwości wykazuje się natomiast ‘Stars’. Perełką ‘Superwoman’ niezaprzeczalnie jest za to zamykające krążek ‘I’ll Meet You There’. Ze sporą dawką pewności można twierdzić, że to kompozycja, która z każdym mijającym rokiem będzie wypadała tylko lepiej – niepowtarzalne, piękne emocje zaserwowane w poruszający i klasyczny sposób, które w ciągu niespełna 4 minut potrafią przewrócić Twoje życie do góry nogami. To niezaprzeczalna moc wysokiej klasy muzyki.

Nowy album Rebecci Ferguson nie rozczarowuje. Głos dziewczyny z Liverpoolu wskrzesza iskierki magii podczas niejednej kompozycji, jakie znalazły się na ‘Superwoman’. To muzyka, w której każda piosenka ma swoją duszę, a opowieści w niej zawarte są w zaskakujący sposób wyjątkowo uniwersalne w swoim przekazie. Dystynktywna barwa Rebecci i zdolność do przekazywania (nie)zwykłlogomakr_4gw3mbych historii sprawia, że to kolejny album z jej dyskografii, do którego po prostu chce się wracać. A po zakończeniu jego słuchania w powietrzu przez –naście dobrych minut nadal unoszą się opary pięknych dźwięków i emocji…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here