Staram się po prostu zrozumieć świat, z którym teraz się mierzymy‚ wyznała 38-letnia P!nk wyjaśniając genezę swojego siódmego studyjnego albumu ‚Beautiful Trauma’. Kolejny krążek Amerykanki sprawnie realizuje schematy zauważalne w dotychczasowej dyskografii gwiazdy krążąc po bezpiecznych ścieżkach popu. Ale czy to grzech?


Motyw głębszej refleksji nad problemami współczesnego, nierzadko okrutnego, świata nie trudno odnaleźć w ostatnich wydawnictwach dojrzewających przedstawicielek przemysłu muzycznego. Doskonałe ‚Lust for Life’ Lany Del Rey od swojego pierwszego dźwięku przesiąknięte jest poczuciem wewnętrznego niepokoju, próby przedstawienia własnego odcienia zagadnienia w postaci ‚purposeful-pop‚ podjęła się także Katy Perry. Siódmy w dyskografii longplay 38-letniej P!nk poniekąd wpisuje się w tegoroczny nurt, jego zawartość jest jednak w dużo większym stopniu poświęcona dylematom życiowym doświadczanym na przestrzeni ubiegłych lat przez Alecię Moore. Fakt ten zresztą dziwić raczej nie powinien – w końcu P!nk wystosowała już poruszający list do George’a W. Busha w ‚Dear Mr President’, wyrażając na tym samym albumie dezaprobatę wobec lansowanego modelu kobiecego piękna we ówczesnej popkulturze.

W antemicznym ‚What About Us’ wyprodukowanym przez Steve’a Maca gorzki tekst kompozycji w sprytny sposób zestawiono z eksplozywną linią melodyczną. To moment, w którym każde słowo P!nk wybrzmiewa nad wyraz okazale: za sprawą orzeźwiającego EDM podgrzanego we właściwych momentach do odpowiedniej temperatury kompozycja wciąga kompletnie, na długo pozostawiając w głowie stawiane w niej pełne zawodu pytania (‚What about us? / What about all the times you said you had the answers?’). Imponująco brzmi również inspirowane folkiem i delikatną odmianą gospel ‚I Am Here’ oraz stworzone przez magiczny duet Maxa Martina & Shellbacka ‚Secrets’. To właśnie te dwa tętniące życiem i wciągającą energią kawałki powinny zostać wzięte pod uwagę przy rozważaniu kolejnych singli z trwającej ery.

Solidną porcję muzycznej wrażliwości udało się przemycić za to do przeszywającego ‚Barbies’. Sugerując się wyłącznie tytułem łatwo pochopnie sparować kompozycję z wydanym w 2006 roku wspomnianym ‚Stupid Girls’, nic jednak bardziej mylnego. To już nie jest bezczelnie cukierkowaty pop z delikatnym przekąsem, to wyraz tkwiącej w środku tęsknoty za dniami i nocami lat najmłodszych, tym razem w akompaniamencie dźwięków muzycznego minimalizmu (‚Now I’m here and all I wanna do/ Is go back to playing Barbies in my room‚). Podobny model realizuje zresztą zamykające krążek ‚You Get My Love’ – w tym przypadku jednak piękne wokale P!nk nie idą w parze z tekstem, który mógłby doskonale odnaleźć się na albumie każdej innej wykonawczyni muzyki mainstreamowej.

Nie jest to jedyny moment ‚Beautiful Trauma’, w którym P!nk odczuwa cierpki ciężar otaczającej ją rzeczywistości: dość łatwo spostrzec gorzkie rozczarowanie w balladzie ‚But We Lost It’, próbę walki o związek w nieco dramatycznym ‚For Now’ oraz prawdziwą batalię o samą siebie i wyznawane wartości w ujmującym ‚Wild Hearts Can’t Be Broken’ (‚There’s not enough tape to shut this mouth / The stones you throw can make me bleed / But I won’t stop until we’re free). W tej rozgrywce 38-letnia wokalistka gra bezpiecznie realizując modele, które doskonale sprawdziły się przy jej poprzednich projektach. Dużo gorzej wychodzi na powielaniu sprawdzonych rozwiązań przy odrobinę szybszych kompozycjach: wtórne ‚Better Life’, słyszane-milion-razy-wcześniej ‚Whatever You Want’ i koszmarne ‚Revenge’ z udziałem Eminema skutecznie obniżają poziom ‚Beautiful Trauma’. W szczególności gwiazdorski duet przynosi gorzkie rozczarowanie – połączenie P!nk i Eminema w teorii brzmi doskonale, w praktyce zdaje się po prostu nie odpalać w 100 procentach.

Ścieżka wybrana przez P!nk na ‚Beautiful Trauma’ nie różni się wiele od dotychczasowych muzycznych preferencji wokalistki. Istotne jest jednak to, że lwia część zachowawczości dostrzegalnej na tym albumie nie jest wcale tożsama z nudną wtórnością. Nowy rozdział w dyskografii P!nk skrywa w sobie kilka potencjalnych radiowych przebojów (‚I Am Here’, ‚Secrets’, ‚For Now’), zawiera również przebłyski artystycznej dojrzałości zbliżonej do wysokiego poziomu ustanowionego niegdyś przez ‚Glitter in the Air’ i ‚Nobody Knows’ (Barbies’, ‚Wild Hearts Can’t Be Broken’), łatwo też tu znaleźć garstkę generycznych zapychaczy stworzonych w celu sztucznego – i zupełnie niepotrzebnego – napompowania tracklisty. Bezpiecznie, ale nadal solidnie.

6.5/10

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here