W zeszłym tygodniu ukazał się pierwszy od sześciu lat album Christiny Aguilery. Choć single zwiastujące materiał – „Fall in Line” oraz „Accelerate” – nie podbiły list przebojów mijając się z pierwszą setką Billboard Hot100, to wedle wstępnych prognoz HDD sam album – „Liberation” – poradzi sobie dużo lepiej.


Magazyn HDD poinformował właśnie, że album „Liberation” już w przyszłym notowaniu prawdopodobnie zadebiutuje w pierwszej piątce najpopularniejszych płyt za oceanem. Przewiduje się, że szósty studyjny album Xtiny w pierwszym tygodniu od jego premiery w Stanach Zjednoczonych rozejdzie się w łącznym nakładzie 70-75 tys. Co interesujące, wysoki procent z tej liczby – bo aż 62-67 tys. – ma pochodzić z tzw. sprzedaży tradycyjnych krążków. Na ten moment „Liberation” ma pojawić się na 5. miejscu w Billboard Hot 100, szczyt zestawienia ma należeć do The Carters, czyli Beyonce oraz Jay Z, którzy kilka dni temu wypuścili niespodziewanie album „Love is Everything” (115-125 tys. łącznie).

Przypomnijmy, że ostatni album Aguilery – wydany w 2012 roku „Lotus” – pomimo udziału wokalistki w charakterze jurorki w popularnym programie The Voice rozczarował komercyjnie. Album w pierwszym tygodniu w USA nabyło łącznie 73 tys. osób, co zagwarantowało płycie debiut na 7. miejscu Billboard 200. Lepiej poradził sobie za to wydany dwa lata wcześniej krążek „Bionic”, który dotarł do 110 tys. odbiorców w swoim pierwszym tygodniu docierając do 3. miejsca ww. zestawienia.

„Liberation” zawiera piętnaście utworów, w tym piosenki dodające siły i niosące wyzwalające przysłanie („Maria,” „Fall In Line”), numery pełne feelgoodowego vibe’u („Accelerate,” „Pipe,” „Sick of Sittin'”) oraz utwory o relacjach międzyludzkich. („Twice,” „Masochist,” „Unless It’s With You,” „Deserve”).

Każdy ma w sobie swoją wersję ‚Marii’ – małego marzyciela, którego uciszamy, ponieważ musimy zająć się dziećmi, pracą, rodziną. Mam nadzieję, że dzięki temu albumowi odkryjecie go znów w sobie, tak samo jak odkryłam go ja, i że będzie to dla Was szansa na wyzwolenie pokładów swojej niezależności, siły i inspiracji, odkrycia swojej własnej, wyzwolonej wersji samego siebie” mówi Christina.

Christina Aguilera „Liberation”: powrót divy, na którą czekano od lat [recenzja]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here