W jednym z ostatnich wywiadów Olivia Rodrigo wyznała, że gdy była młodsza, myślała, że jedynie białe kobiety mogą zostać gwiazdami popu. Artystka podkreśliła swoje filipińskie korzenie, a jej słowa wywołały niemałą burzę w sieci.

Olivia Rodrigo od początku swojej oszałamiającej kariery z dumą przyznaje, że płynie w niej filipińsko-amerykańska krew. Tym razem artystka poszła o krok dalej i w rozmowie z Bowen Yang z Saturday Night Live wyznała, że regularnie otrzymuje podziękowania od swoich azjatyckich fanek za reprezentowanie ich w świecie show-biznesu.

„Czasami dostaję wiadomości prywatne od małych dziewczynek, które mówią, że nigdy nie widziały kogoś, kto wyglądałby jak one i miałby taką pozycję jak ja. Mam ochotę się rozpłakać, po prostu o tym myśląc” – zdradziła. 

Wokalistka zwróciła uwagę na fakt, że gdy sama dorastała, miała w głowie utarty, stereotypowy wizerunek piosenkarki pop, która musiała być biała, by odnieść sukces.

„Wydaje mi się, że dorastałam, w ogóle tego nie widząc. To zawsze było coś na zasadzie: „Gwiazda popu? To musi być biała dziewczyna” – wyznała.

Olivia Rodrigo podkreśliła również, że jest wdzięczna za to, że branża muzyczna nie zmusza już artystów do ograniczania się tylko do pewnych gatunków, bynajmniej nie w takim stopniu, jak za czasów jej dorastania.

„Inspiruje mnie tak wiele różnych gatunków muzycznych. Bardzo kocham muzykę country i tak samo mocno kocham muzykę rockową. Oczywiście muzyka pop jest moją ulubioną. Inną kwestią, która, moim zdaniem, jest naprawdę wyjątkowa, jest ta, że w 2021 roku artyści nie są już zaklasyfikowani do jednego gatunku. Patrzę na kogoś takiego jak Billie Eilish, na punkcie której mam obsesję, kogo muzyka jest zarówno popem, jak i w pewnym stopniu rockiem” – powiedziała.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here