Piąty album Little Mix jest jedną z tych propozycji, na które w tym roku w muzycznym światku czekano z wypiekami na twarzy. Girlsbandowi trzeba przyznać, że konsekwentnie, z każdą kolejną płytą, podnosi ustawioną poprzeczkę coraz wyżej – „LM5” nie jest od tego wyjątkiem.

Na standardowej wersji płyty znalazło się 14 utworów, w tym lead singiel zatytułowany „Woman Like Me”. Dodatkowe 4 kompozycje trafiły na rozszerzoną opcję deluxe. Oprócz Little Mix na albumie usłyszymy również Nicki Minaj, Kamille i Sharaya’ę J. Przed premierą dziewczęta udostępniły jeszcze trzy inne utwory – „Joan of Arc”, „Told You So” oraz „The Cure”. Wszystkie opublikowane kompozycje jeszcze bardziej podsycały ciekawość co do efektu końcowego, chociaż z tyłu głowy cały czas mogła kryć się obawa czy przypadkiem zespół nie odkrywa przed nami swoich najlepszych kart, a w dniu premiery na albumie wśród nowości nie znajdziemy nic poza tzw. „zapychaczami”.

Czarne myśli i wątpliwości odchodzą jednak bardzo szybko, wraz z rozpoczęciem przygody o tytule LM5 (Little Mix 5). Anielskie intro „The National Manthem” idealnie otwiera wrota do dalszej części albumu, a przy okazji pozwala dziewczynom na małą próbkę wokalu i harmonii, której brytyjskiemu kwartetowi może pozazdrościć niejeden zespół. Mocne kopnięcie jakie nadchodzi wraz ze wspomnianym już „Woman Like Me” nie pozostawia złudzeń co do tego, że brytyjski girlsband nie zapomniał jak tworzyć przeboje. Nie zalicza się on może do najlepszych singli w karierze grupy, ale wymarzona zarówno przez dziewczyny, jak i ich fanów, współpraca z Nicki Minaj sprawia, że kompozycja jest marketingowym strzałem w dziesiątkę. Kolejne na trackliście jest „Think About Us”, czyli starszy i dojrzalszy kuzyn nagranego u boku CNCO remixu „Reggaetón Lento”. Wpływ latynoskiej muzyki czuć jeszcze mocniej w piosence „Motivate”, po której następuje elektryzujące, zmysłowe i tajemnicze „Notice”. Na „LM5” znalazły się również pozycje bardziej taneczne i energiczne. „Strip” oprócz istotnego przekazu i inspirującego tekstu sprawia, że aż ciężko powstrzymać nogi przed tuptaniem …. oczywiście bez makijażu „cause I love what’s under it”. Nie jest to oczywiście jedyna tego typu propozycja. Nóżka chodzi, a bioderka się kołyszą przy reggae-pop kompozycji „American Boy”.

Na krążku nie brakuje urzekających pięknymi wokalami wolniejszych kawałków takich jak „Monster in Me”, szczera i oparta na osobistych doświadczeniach oda do trwającej już siedem lat przyjaźni pomiędzy członkiniami grupy zatytułowana „Told You So”, a także jedna z najlepszych pozycji na krążku, czyli stworzona przez słynnego producenta Timbalanda ballada „More Than Words”. Piosenkę poprzedza równie dobre „Wasabi”, w którym Little Mix pozwoliły sobie na efektowną zabawę formą mieszając elementy elektroniki i gitarowe riffy z popem przywołującym na myśl radiowe hity r&b z początku zeszłej dekady. Utwór jest „środkowym palcem” wymierzonym we wszystkich hejterów. „Joan of Arc”, nowy feministyczny hymn, słusznie może słuchaczowi przywieść na myśl twórczość starszych od Little Mix girlsbandów. Drugi singiel promujący „LM5” z powodzeniem sprawdziłby się w repertuarze En Vogue, gdyby grupa zaczynała tych dobrych „kilkanaście” lat później. A skoro mowa już o inspiracjach innymi artystami to nie można tutaj nie wspomnieć o kolejnym na trackliście „Love A Girl Right”, w którym wokalistki zdecydowały się na użycie sampli z popularnego „Thong Song”. Little Mix i Sisqó… Czy ktoś się spodziewał takiego połączenia? Podstawową wersję krążka kończy „The Cure” idealne podsumowanie i zamknięcie tematów poruszanych na „LM5” przez Jesy, Leigh-Anne, Perrie i Jade.

W „LM5” można się zakochać już od pierwszego przesłuchania. I wypada tutaj zaznaczyć, że nie jest to przelotny romans, a relacja, do której będzie się wracać z prawdziwą przyjemnością. Jest to zdecydowanie najbardziej dojrzały ze wszystkich dotychczasowych longplayów grupy. Od premiery ich poprzedniej płyty „Glory Days” w 2016 roku zespół nie tylko rozwinął się wokalnie, ale również zaczął jeszcze odważniej mówić o istotnych dla dziewczyn i współczesnych czasów tematach. Znajdziemy tu utwory o samoakceptacji i poczuciu własnej wartości, miłości, związkach, rozstaniach oraz feminizmie, pozycji kobiet i kojarzonym z Little Mix haśle girl power. Wszystko zamknięte jest w mieszance dobrego popu z elementami hip-hopu i r&b, okraszonego produkcją na przyzwoitym poziomie. Najnowszy materiał Brytyjek wpasowuje się w panujące obecnie trendy, jednocześnie wielokrotnie wprowadzając do puli coś świeżego.

8/10

 

 

Album ukazał się w Polsce pod patronatem LUVPOP.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here