Kiedy lekko ponad rok temu na półkach sklepowych pojawił się trzeci studyjny krążek Little Mix – ‘Get Weird’ – pewne stało się, że dziewczyny są w formie lepszej niż kiedykolwiek, a ich apetyt na miano najpopularniejszego girlsbandu na świecie w zatrważającym tempie rośnie. Czterokrotny cios z singlami promującymi wydawnictwo okazał się być zabójczo skuteczny: kolejne hity do kolekcji, wyprzedana trasa koncertowa, dziewczęca konkurencja pchnięta w róg. Nie dając szansy na jakikolwiek kontratak Little Mix postanowiły iść za ciosem i wypuścić swój kolejny album – ‘Glory Days’. Jak Jade, Perrie, Leigh-Anne i Jesy prezentują się podczas swoich dni chwały?


Na wstęp do czwartej ery w karierze Little Mix wybrano popową perełkę ‘Shout Out To My Ex’. Singiel wygrywa nie tylko dzięki swojej ponad-przeciętnej chwytliwości, ale także dzięki inteligentnie skrojonej warstwie tekstowej, która uwalnia dziewczyny od łatki ugrzecznionej wersji standardowego girlsbandu (‘I hope she gettin’ better sex, hope she ain’t fakin’ it like I did’). Oczywistym wyborem na kolejne single będą hitowe pewniaki: wyprodukowane przez MNEK ‘Touch’, niegrzecznie wciągające ‘Down & Dirty’ i napawające optymizmem ‘Oops’ (nagrane wspólnie z nieco niepotrzebnym Charlie Puth’em). Prawdziwą dawkę dziewczęcego girl-power odnaleźć można za to w bujającym w rytm lat 50-tych ‘F.U.’ (‘You’re cheating, you’re lying, I know that you’re hiding two cellphones’). Pyskate ‘You Gotta Not’ napisane przez Meghan Trainor brzmiałoby jeszcze lepiej z autorką ‘All About That Bass’ na pokładzie: kawałek buja od swej pierwszej sekundy i buszuje po głowie jeszcze długo po zakończeniu przygody z ‘Glory Days’.

Motyw dni chwały najlepiej obrazuje kompozycja ‘Power’: energia tego utworu wymyka się spod kontroli, a pulsujący beat wzmocniony wokalnymi popisami dziewcząt zabiera ten numer na absolutnie inny poziom (‘You’re the man, but I got the power’). Przyzwoicie skrojone jest także ‘Private Show’: sprężysty kawałek utrzymany w stylistyce dokonań Misteeq i Christiny Millian. W towarzystwie popowych killerów gubi się nieco spokojniejsze ‘Your Love’ i przesłodzone bonusowe ‘Beep Beep’. Dużo lepsze okazują się natomiast wyszczekany numer bonusowy w postaci ‘Freak’ i lekkie ‘No More Sad Songs’, które z całą pewnością świetnie odnalazłoby się w roli singla kończącego kampanię promocyjną ‘Glory Days’. Wokale Perrie w końcówce kompozycji to wokalny-highlight tego albumu. Wśród ballad króluje akustyczna wersja ‘Touch’ (równie dobra, co oryginał!) i minimalistycznie wzruszające ‘Nobody Like You’ – to przemyślane i przyjemne wyciskacze łez, które mogą spokojnie stanąć w jednym rzędzie z ‘Secret Love Song’ i ‘These Four Walls’.

Dni chwały w wykonaniu Little Mix to nic innego jak zestaw dobrze wykrojonych popowych numerów stanowiących naturalny i dość płynny krok w dyskografii dziewczyn. Na ‘Glory Days’ znalazło się kilka oczywistych komercyjnych petard (‘Touch’, ‘Shout Out To My Ex’, ‘No More Sad Songs’) i hymnów kontynuujących wprowadzone przez Spice Girls pod koniec lat 90-tych hasło girl-power (‘Power’, ‘Freak’, ‘Down & Dirty’). To zdecydowanie najbardziej koherentna i autentyczna kolekcja utworów w dotychczasowej karierze Jade, Perrie, Leigh-Anne i Jesy – uzdolnione Panie postawiły swoim koleżankom (zza oceanu) poprzeczkę dość wysoko, której zbicie będzie dla nich nie lada wyzwaniem.

6.9/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here