Maj to z pewnością wyjątkowo intensywny okres w karierze Honoraty Skarbek. „Sunset”, czwartą studyjną płytę polskiej piosenkarki, od kilku dni można znaleźć na półkach sklepowych w naszym kraju. Honorata, która swoje pierwsze kroki w dużej wytwórni stawiała ponad siedem lat temu, dziś wypuszcza płytę, która w jej odczuciu jest najbardziej „jej”.

Z 25-latką porozmawialiśmy o towarzyszącej jej przemianie, sposobie na gorzkie słowa krytyków i niejednokrotnie przeuroczych aktywnościach w mediach społecznościowych, które sprawiły, że zaskarbiła sobie sympatię rzeszy fanów.

Cześć Honorata! Pozwól, że zacznę od pytania dość podstępnego. Kilka dni temu odbyła się premiera Twojej płyty „Sunset” – dlaczego powinni po nią sięgnąć Ci, którym dotychczas z Twoją muzyką nie było po drodze?

Nigdy nie byłam zwolenniczką namawiania kogoś na siłę do czegoś. Natomiast cieszę się z tak pozytywnego odbioru płyty i z wyników, które udało nam się zrobić w ciągu 48 godzin od udostępnienia pre-orderu, czyli 1 miejsce na empik.com w kategorii polski pop, z setek pozytywnych wiadomości od moich fanów. Wiem, że ten mój cały, ogromny stres związany z wydaniem i odbiorem tego albumu, był zupełnie niepotrzebny. 

Przyciągniesz do siebie tą płytą nowych słuchaczy?

Przekonamy się z czasem. Przeczytałam już sporo komentarzy, że ta płyta lub poszczególne piosenki z niej, są pierwszymi mojego autorstwa, które przypadły komuś do gustu. Takie informacje motywują mnie do tego, aby cały czas pracować na sobą, swoim kunsztem artystycznym i muzyką, którą robię. 

Teraz, już po wypuszczeniu tego albumu, możesz usiąść sobie wygodnie i z ulgą powiedzieć, że jesteś szczęśliwa?

Jestem bardzo szczęśliwa! Pracowaliśmy prawie 2 lata nad materiałem z tej płyty i naprawdę już nie mogłam się doczekać, kiedy finalnie będę mogła się nim podzielić z moimi odbiorcami. Zależało mi, aby zakończyć już ten etap w swoim życiu, szczególnie, że bardzo dużo osób na to czekało, a ja nie chciałam ich zawodzić. Na szczęście udało mi się w końcu ustalić z wytwórnią wszystkie szczegóły i w ten sposób 11 maja płyta „Sunset” ujrzała światło dzienne.

Od poprzedniego albumu – „Puzzle” – minęły już prawie trzy lata. Jaka Honorata Skarbek jest dzisiaj, po upływie tego okresu?

To normalne, że z wiekiem dojrzewamy, zmieniamy się, patrzymy nieco inaczej na pewne sprawy. Ja na pewno przewartościowałam swoje życie. Zawsze byłam dojrzała, a przez te lata poczyniłam duże postępy w swoim życiu prywatnym czy biznesowym, z czego bardzo się cieszę. Teraz mam tę przyjemność robić muzykę z pasji, co nie jest okraszone żadną chęcią brania udziału w wyścigu, skupiania się tylko na liczbach czy wynikach.

Wracając do swoich pierwszy płyt odczuwasz, że tamta dziewczyna to już nie Ty? Jesteś dojrzalsza, silniejsza, Twój przekaz jest inny?

Myślę, że każdy etap w moim życiu był mi potrzebny i dzięki każdemu z nich jestem obecnie takim człowiekiem, w tym miejscu, w którym obecnie się znajduję. To normalne, że się zmieniamy. O wiele bardziej lubię siebie teraz, ale nigdy nie miałam problemu z akceptacją samej siebie, swoich błędów, porażek czy źle podejmowanych decyzji. Patrzę wstecz z uśmiechem na twarzy i jestem bardzo wdzięczna za każdą jedną sytuację w moim życiu, dzięki którym mogłam stawać się mądrzejsza, dojrzalsza i silniejsza.

W życiu kierujesz się opracowanymi przez siebie zasadami i regułami, czy stawiasz na totalny spontan łamiąc je raz po raz?

Staram się kierować zasadami, które są w moim życiu najważniejsze, czyli lojalność, honor, empatia, a przy tym przywiązanie do rodziny i bliskich. Nigdy nie mogłabym świadomie złamać swoich powyższych zasad. Często jednak, szczególnie teraz staram się podejmować wyzwania, na które nigdy bym się nie zdecydowała lub robić coś, na co do tej pory się nie odważyłam. Chcę korzystać z życia w stu procentach i pozwalam sobie na o wiele więcej spontaniczności niż kiedyś.

Jesteś osobą, która od samego początku swojej kariery dość intensywnie działa na nowych mediach społecznościowych. Sporo u Ciebie treści na Instagramie, Snapchacie etc. Nie boisz się, że to odwróci uwagę od Twojej muzyki?

Wywodzę się z Internetu i to właśnie tu zaczęłam stawiać swoje pierwsze kroki. Gdyby nie treści okołomuzyczne, które publikowałam będąc 14-letnią dziewczyną, dzisiaj nikt nie miałby pojęcia o mojej muzyce i o tym, kim w ogóle jestem. Nigdy nie opuściłabym miejsca, z którego się wywodzę, choćby z wdzięczności do moich fanów, którzy zawsze wiedzą, że mnie tu znajdą, dowiedzą się co u mnie słychać. Z resztą w dzisiejszych czasach ciężko jest prosperować w jakiejkolwiek branży nie wspierając tego działalnością w Internecie. 

Całkowita racja. Ale czasami bardzo łatwo można zostać wrzuconym do kategorii gwiazd sieci, dla których tworzenie muzyki to tylko pewien dodatek do innych aktywności. A Ty przecież masz już na swoim koncie trzy płyty.

Kto chce o tym wiedzieć i zwracać na to uwagę, to będzie o tym pamiętał. Ja nie należę do osób, które głośno krzyczą o swoich dokonaniach. Robię swoje, zgodnie ze swoim sumieniem, duszą i sercem, a do kogo ma to trafić w odpowiedni sposób, to z pewnością trafi. Nie będę na siłę walczyć o atencje i zrozumienie, bo nie żyłabym wtedy w zgodzie z samą sobą, a to dla mnie najgorszy scenariusz. 

Wirtualny świat, blog, social media – jesteś na wyciągnięcie ręki swoich fanów. Nie miałaś chwili, w której pomyślałaś: „koniec, odcinam się, kasuje social media, chcę pobyć sama ze sobą”?

Jest wiele takich momentów, ale na szczęście to chwilę zwątpienia, które najczęściej biorą się z przepracowania, bo w głębi serca, nigdy w życiu nie potrafiłabym opuścić swoich fanów, z którymi od lat żyję w bardzo bliskiej relacji.

Cieszę się, że o tym wspominasz. To, co mnie zawsze ujmuje przeglądając Twój Instagram, to fakt, że utrzymujesz bardzo bliski kontakt ze swoimi fanami. Robisz transmisje live, wrzucasz materiały przez nich udostępniane, jednym słowem sprawiasz im dużą frajdę.

Oczywiście, że tak. Chcę, aby moi fani codziennie wiedzieli, że są dla mnie bardzo ważni. Staram się każdego dnia pielęgnować naszą relację i kiedy mogę, to podkreślam jak ważną rolę pełnią w moim życiu.

A w tym wszystkim jesteś bardzo spontaniczna i zdystansowana. Jaka jest Twoja reakcja na kolejne memy, virale z Twoim udziałem? Przeglądasz je?

Uwielbiam! Mam do siebie ogromny dystans, bardzo duże poczucie humoru. Kocham ironię i sarkazm. Często śmieje się z samej siebie i z innych (śmiech).

Przejmujesz się słowami tych, którzy marginalizują Twój zawód piosenkarki ukazując Cię wyłącznie jako celebrytkę?

Zupełnie nie zwracam na to uwagi. Psy szczekają, a karawana jedzie dalej.

Klasyk! Chcesz hejterom coś udowodnić, czy ten etap buntu masz już za sobą?

Nigdy nie chciałam, nie chcę i nie będę chciała nikomu niczego udowadniać. 

Czyli nie przejmujesz się słowami krytyków? Nie ruszy Cię to, że jakiś starszy Pan z Onetu pewnie naskrobie kilka gorzkich słów o Twojej nowej płycie?

Każdy ma prawo do własnego zdania. Jestem przyzwyczajona do tego, że ludzie mają jakąś opinię na temat tego co robię, często są one bardzo skrajne. Wystawiając się świadomie do publicznej oceny, muszę liczyć się z konsekwencjami. To nieodzowny elementem, robienia czegoś, co trafia do szerokiej grupy odbiorców.

W jednej ze swoich wypowiedzi wspomniałaś, że dystans jest czymś normalnym w Twojej codzienności. Ktoś kiedyś publicznie przekroczył granicę dobrego żartu?

Nie skupiam się na tym i nie rozpamiętuję takich sytuacji, ale bez wątpienia było ich sporo przez tyle lat.

A Pudelek? Wiele gwiazd wojuje z ich publikacjami, które nie zawsze mają wydźwięk taki, jaki chcieliby tego sami zainteresowani.

Już dawno bym zwariowała, jeśli miałabym się podejmować walki z każdą jedną nieprawdziwą i krzywdzącą mnie publikacją. Chcąc nie chcąc to nieodzowny element bycia osobą publiczną i już dawno się z tym pogodziłam.

Nie wkurza Cię, że brukowce urządzają sobie publiczną dyskusję na temat Twojego życia prywatnego?

Nie robi to na mnie wrażenia, bo po prostu przyzwyczaiłam się do tego, że jestem oceniana.

Ok, wracamy do albumu. „Sunset” to opowieść bardziej słodka czy gorzka?

Bardzo słodka! Nawet kiedy śpiewam o negatywnych aspektach danej relacji, to tak czy inaczej wyśpiewuje to w formie uwolnienia się od czegoś, co sprawiało, że podmiot liryczny nie był do końca szczęśliwy.

Uwalniasz w ten sposób negatywne emocje?

Wychodzę z założenia, że najgorsze co możemy sobie samemu zrobić to żyć wbrew sobie, swoim zasadom, wartościom, które się wyznaje i codziennie rano budzić się z ciemnymi chmurami nad głową.

Sama pisałaś teksty na płytę?

Jestem współautorką lub autorką każdego tekstu na mojej płycie. Podobnie jak na poprzednich albumach. Piszę odkąd pamiętam i uwielbiam to robić, bo to dla mnie najlepsza forma oczyszczenia się z emocji, które nie dają mi spokoju. 

A jak wygląda proces twórczy u Honoraty Skarbek? Wstajesz rano, wyłączasz komórkę i laptopa, bierzesz notatnik i zapisujesz to, o czym chcesz opowiedzieć słuchaczom?

Piszę zazwyczaj wieczorem, trzymając w ręce ołówek bądź długopis i pokreśloną kartkę. Obok mnie zazwyczaj jest lampka wina – lub cała butelka, co pobudza moją wyobraźnie. Do pisania inspiruje mnie też muzyka, której wtedy bardzo dużo słucham, aby wyostrzyć mój zmysł artystyczny. 

A co jeśli napotykasz się ze ścianą nie do przejścia i nie możesz ugryźć tematu? Gdzie szukasz inspiracji?

Wpisuje sobie np. w Google „co rymuje się ze słowem miłość”, a kiedy znajdę brakujące słowo, to jakoś udaje się zburzyć ten mur i kontynuuje swoją pracę (śmiech).

„Sunset” to pełne odzwierciedlenie tego kim jesteś? Brałaś czynny udział w procesie twórczym związanym z tą płytą?

Płyta „Sunset” jest najbardziej „moją” płytą z całej mojej dyskografii. Uczestniczyłam w każdym jednym procesie twórczym i była to dla mnie ogromna przyjemność. Wspólnie tworzyliśmy z producentami każdy jeden dźwięk, słuchaliśmy mnóstwo różnej muzyki, szukaliśmy inspiracji. Teksty pisałam sama albo z pomocą innych songwriter’ów, bo bardzo lubię pracować w ten sposób, kiedy kilka dusz artystycznych może wymieniać się między sobą swoim kunsztem i innym spojrzeniem na dany temat. 

Nie korciło Cię, żeby pójść na skróty i nagrać płytę korzystając z jakiegoś gotowca? Wiesz.. nagrać kilka chwytliwych numerów, dostać gotowe teksty, wypuścić w świat i zapomnieć?

Czasy mojej debiutanckiej płyty sprzed 7 lat, na którą materiał dostałam w większości od mojej wytwórni już dawno minęły. Uważali, że jeszcze nie byłam gotowa na pisanie swoich numerów. Co jest bez wątpienia dziwne, bo przecież na własnych kompozycjach i tekstach udało mi się przekonać do siebie ludzi jeszcze przed podpisaniem dużego kontraktu…

Przeżyłaś wtedy słodkie rozczarowanie?

Wtedy byłam super szczęśliwa, że otwierają się przede mną bramy do spełniania marzeń, robienia tego, co kocham. Poza tym nie znałam tego świata od wewnątrz i wiele rzeczy robiłam po raz pierwszy. Cieszę się, że po tylu latach bardzo mocno trzymam się swoich przekonań, swojego zdania i głównie słucham swojego serca i rozumu, jeśli chodzi o podejmowanie artystycznych decyzji. 

Tym razem w pracy nad albumem pomagały Ci Lanberry i Sarsa, które znane są ze swojej dobrej ręki do tworzenia prostych, lecz wpadających w ucho radiowych hitów. Czujesz, że na „Sunset” znajduje się kawałek, który będzie sporym hitem?

Nie mi to oceniać. Pozostawiam tę pytanie moim odbiorcom, którzy już mają powybierane swoje ulubione piosenki, o czym piszą mi wielokrotnie w komentarzach i wiadomościach prywatnych. 

Dotychczasowe single wpisują się w popularny aktualnie nurt tanecznego popu z domieszką elektroniki.  Skąd się zrodził pomysł na tego typu kierunek?

Moje piosenki zawsze oscylowały wokół popu i już wiele razy przemycałam taneczny, elektroniczny klimat w tym, co można było usłyszeć na moich płytach. Krążek „Sunset” różni się od poprzednich tym, że znajdziemy na nich więcej tanecznych brzmień. Aż dziewięć na jedenaście piosenek. Inny klimat mają piosenki „Chora” oraz „Zabierz mnie”. Jeśli chodzi o inspirację, to zazwyczaj powstają one spontanicznie lub są ukierunkowane tym, co akurat rozbrzmiewa w moich słuchawkach.

A co ostatnio rozbrzmiewa w słuchawkach Honoraty Skarbek?

Na pewno dużo polskiego rapu. Ostatnio Taconafide, ale również sam Taco, Quebo, Otschochodzi, Bedoes, Plan Be, Sitek, Żabson, trochę nowych twarzy, które wprowadzają zupełnie nową jakość na rynek muzyczny jak Smolasty oraz kilku moich ulubionych producentów jak Diplo czy Skrilex. Poza tym numery The Chainsmokers czy Halsey. Podoba mi się kierunek muzyczny, w którym zmierza Selena Gomez, bo współpracuje ze świetnymi producentami, oraz mój ulubiony Kygo, którego muzyki mogłabym słuchać 24 godziny na dobę.

Przy swoich wcześniejszych płytach nagrywałaś również piosenki w języku angielskim. Na trackliście „Sunset” widnieją kompozycje nagrane wyłącznie po polsku. Nie będziesz już próbowała trafić na rynek zagraniczny?

To był kiedyś pomysł mojej wytwórni i udało nam się wydać kilka singli za granicą, przy czym zdobyć listy przebojów np. w Szwecji, Niemczech czy Grecji. Osobiście nigdy nie miałam takich aspiracji i nigdy nie marzyłam o tym, aby podbić jakikolwiek rynek muzyczny. Chciałam robić muzykę, pisać teksty, śpiewać dla ludzi i to do tej pory jest moim priorytetem, a nie zachłanne odhaczanie kolejnych sukcesów zawodowych.

A gdyby udało Ci przebić poza Polskę, to podjęłabyś się wyzwania kariery międzynarodowej? To ciężki kawałek chleba.

Pewnie tak, bo podejmuje się każdego wyzwania w swoim życiu, które może mnie rozwinąć na jakiejkolwiek płaszczyźnie i czegoś nauczyć.

Jaką wiadomość masz dla osób, którzy na propozycję posłuchania Twojej nowej muzyki mówią: „Słyszałem już kilka piosenek Honoraty Skarbek, nie, dziękuję”?

Myślę, że przede wszystkim muzyki powinno się słuchać niż o niej mówić i na siłę próbować ją sprzedać. Jeśli ktoś po prostu znajdzie chwilę czasu, to serdecznie zachęcam do zapoznania się z moim nowym materiałem muzycznym, który można znaleźć na płycie „Sunset”. Z chęcią przeczytam Wasze zdanie na jej temat lub dowiem się, który utwór jest Waszym ulubionym, więc słuchajcie i piszcie do mnie.

Dziękuję za rozmowę!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here