O 26-letniej Hayley Kiyoko niewiele prawdopodobnie jeszcze wiecie. Nic dziwnego. Dziewczyny spełniającej swój amerykański sen na próżno szukać w polskich serwisach rozrywkowych. A szkoda, bo Kiyoko kilka tygodni temu wydała jeden z najbardziej obiecujących popowych krążków ostatnich miesięcy.


‚Expectations’ to pierwszy studyjny album amerykańskiej piosenkarki i aktorki Hayley Kiyoko. Po trzech dobrze przyjętych EP-kach (‚A Belle to Remember’, ‚This Side of Paradise’, ‚Citrine’) Kiyoko zdecydowała się zapełnić pewnego rodzaju lukę w przemyśle muzycznym, jaka niewątpliwie muzyka z pogranicza synth-popu oscylująca wokół tematów dobrze znanych tylko lesbian Jesus (taki przydomek piosenkarce nadali jej fani). Intrygująca koncepcja na album i sam fakt podjęcia niejednokrotnie ciężkiej próby zamknięcia pewnej historii w kilkudziesięciu minutach może świadczyć jedynie korzystnie o kreatywności danego artysty. Tak też jest w przypadku nowego albumu Hayley Kiyoko. Każdy akt ma swoje znaczenie, żadna minuta zdaje się nie być przypadkowa. Pierwszy długogrający krok na muzycznej obiecującej drodze młodej Amerykanki pozbawiony jest raczej radiowych refrenów, dobrze-ogranych chwytów i ślepej gonitwy za tym, co aktualnie w muzycznej trawie piszczy. Hayley nie poszła na łatwiznę znajdując własną definicje brzmienia popu z 2018 roku: dokonuje udanej próby zaserwowania czegoś oryginalnego, czegoś czasami odrobinę mniej chwytliwego i mniej oczywistego, lecz w dalszym ciągu zaspokajającego zmysły bardziej wymagającego odbiorcy popu.

Otwierające album dźwięki zmysłowego i wytwarzającego aurę tajemniczości intro ‘Expectations’ wprowadzają nas do stworzonej przez artystkę wyimaginowanej krainy oraz otwierają furtkę do intymnych sfer jej autentycznej muzycznej wrażliwości. Tak, już na samym początku dostajemy wszakże jasny sygnał, jaki kierunek obrała młoda autorka albumu przy swoim pierwszym krążku. Wraz z nadejściem dźwięków wybranego na singiel „Sleepover” oraz jego następcy „Feelings” dostajemy szeroką paletę muzycznych barw, które tylko pobudzają nasze oczekiwania. Pierwsza z nich czaruje i kołysze w takt dźwięków muśniętych nostalgią oraz wydzierganych urokliwym falsetem. Druga natomiast intryguje swoją nowoczesną produkcją i chwytliwością sprawnie wciągającą słuchacza w prawdziwy wir tytułowych emocji. Ciekawym zabiegiem jest połączenie nowoczesnych popowych dźwięków z elementami elektroniki – kompozycje w postaci „He’ll Never Love You”, „Let It Be” czy „Molecules” to kawałki, do których niejednokrotnie będzie chciało się jeszcze wracać

Bez wątpienia jednym z najbardziej wciągających utworów na ‘Expectations’ jest okraszone mocnym i zmysłowym beatem ‚Curious’, które przedostaje się do podświadomości z prędkością światła. Ta bliska popowemu ideałowi odważna i zarazem pyskata kompozycja pływająca po powierzchni nowoczesnego synth-popu, hipnotyzuje już od swojej pierwszej sekundy. Znacznym potencjałem komercyjnym charakteryzuje się również antemiczne ‚Wanna Be Missed’, które należy do grona najlepszych kawałków na debiucie Kiyoko. To utwór, który znakomicie odnajdzie się w świecie niewybrednych mainstreamowych rozgłośni radiowych, głównie za sprawą wpadającego w ucho refrenu oraz dość charakterystycznej linii melodycznej. Uderzenie nadchodzi również wraz z zuchwałym i emanującym potężną dawką seksualnością „What I Need” nagranym we współpracy z Kehlani. Ogniste fragmenty zaproszonej do kolaboracji gwiazdy trafiają swoją strzałą centralnie w najbardziej czuły punkt kawałka, zaś całość, dopełniona obłędną melodią flirtującą z brzmieniem r&b, przyprawia niejednokrotnie o ciarki na całym ciele. Apetyczna Hayley w najlepszym wydaniu.

‚Expectations’ posiada oczywiście także swoje cienie, których na szczęście zdaje się być zdecydowanie mniej niż blasków. Można przyczepić się do sześciominutowego „Mercy/GateKeeper”, które po pierwszych minutach zaczyna mocno nużyć, można także sformułować zarzut względem „Under the Blue/Take Me In” gubiącego się gdzieś w tłumie. Nie oznacza to jednak, że kompozycje te należą do złych lub nieudanych – sprawnie realizują funkcję swoistego łącznika (trochę przydługiego!) między pierwszą pierwszą i drugą częścią krążka. Minusem jest także lekko rozczarowująca warstwa liryczna, momentami zahaczająca o pewną wtórność – całość materiału lesbian Jesus wszakże oscyluje wokół spraw uczuciowo-sercowych, brakuje pewnego wychylenia się poza naszkicowaną tekstami sferę życia piosenkarki. Nie można zarzucić jej jednakże braku autentyczności. Lirycznie Hayley oscyluje bowiem wyłącznie wokół własnych doświadczeń, czyli opowieści ubranych w szaty dwubiegunowej relacji damsko-damskiej. Boli rówież fakt zmarnowania potencjału obiecującego utworu ‘xx’ i pozostawienia go tylko w roli zwykłego przerywnika. Wielka szkoda.

Debiutancki krążek Kiyoko narodził szereg znakomitych, świeżo-brzmiących popowych kompozycji. 27-letnia Hayley pierwszym longplayem zaznaczyła na muzycznej mapie swoją własną przestrzeń wyraźnie dając do zrozumienia, iż w popowym świecie musi się znaleźć miejsce także dla niej. Młoda Amerykanka miała na ten album swój własny i intrygujący pomysł, który przy pomocy dobrze dobranego sztabu producenckiego został zrealizowany całkiem sprawnie. Choć ‘Expectations’ to wydawnictwo niepozbawione błędów (zdarzają się na nim różnego rodzaju momenty większych lub mniejszych mielizn), to należy jednak docenić fakt, że materiał od swojej pierwszej sekundy aż do jego odległego końca stanowi staranne odzwierciedlenie wielobarwnej koncepcji artystycznej wokalistki. Wciągające melodie, żywe i autentyczne emocje, sfokusowane wyłącznie na jednym temacie teksty. Jest dobrze.

7.5/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here