Taylor Swift nie ma sobie równych, jeśli chodzi o nadawanie symbolicznego znaczenia poszczególnym wpisom czy datom publikacji konkretnych informacji. Jeśli zastanawialiście się, dlaczego artystka z takim wyprzedzeniem zapowiedziała premierę „Red (Taylor’s Version)”, to chyba mamy odpowiedź.

Gdy Taylor Swift ogłosiła, że 19 listopada do sprzedaży trafi nowa wersja kultowego krążka „Red”, fani nie kryli swojego zdziwienia. Po pierwsze, wszyscy spodziewali się, że artystka wcześniej zaprezentuje re-recording „1989”, a po drugie – gwiazda zapowiedziała premierę longplaya z pięciomiesięcznym wyprzedzeniem. Okazuje się, że data nie była przypadkowa.

18 czerwca, czyli w dniu, w którym Taylor Swift podzieliła się ekscytującą wieścią, swoje 40. urodziny obchodził Scooter Braun – menadżer Ariany Grande, Demi Lovato i Justina Biebera, który stał się powodem, dlaczego wokalistka zdecydowała się na ponowne nagranie swoich albumów studyjnych. W czerwcu 2019 roku Taylor opublikowała w sieci emocjonalny wpis, w którym wyjaśniła, że Scooter wykupił prawa do wszystkich jej krążków, jakie nagrała pod szyldem Big Machine Records. Zgodnie z obietnicą, w listopadzie 2020 roku przystąpiła do nagrywania swoich płyt. Pierwszy efekt w postaci „Fearless (Taylor’s Version)” miał swoją premierę 9 kwietnia.

Taylor Swift zapowiedziała, że na edycji specjalnej „Red” pojawi się aż 30 piosenek, w tym jedna trwająca aż 10 minut. Wszystko wskazuje na to, że będzie to pierwotna wersja uwielbianej przez fanów ballady „All Too Well”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here