A Kysz!’ to pierwszy muzyczny rozdział w dyskografii Darii Zawiałow. Młoda artystka szerszej publiczności stała się znana m.in. dzięki udziałowi w programie X Factor oraz zeszłorocznemu triumfowi podczas opolskich debiutów. O tym, że przegrana w przeróżnych talent-show ma się nijak do wartości i jakości fonograficznych dzieci uprzednio skutecznie udowodniła m.in. Ania Dąbrowska, a także finalistka brytyjskiej wersji show Rebecca Ferguson. Polska edycja programu do tej pory kojarzona była przeważnie z trzema osobami: czarującym Dawidem Podsiadło, niebanalnym Michałem Szpakiem i wyjątkowo kiepskim poczuciem humoru Jarosława Kuźniara. Czy do tej magicznej trójki po latach dołączy debiutująca Zawiałow? A może należy z wiekim impetem krzyknąć jej a kysz? 


Już pierwsze dźwięki rozpoczynającego debiutancki krążek Darii ‚Malinowego Chruśniaka‚ zwiastują przygodę nieoczywistą, krętą i pełną magii. Dziwić to jednak nie powinno, bo to przecież właśnie dzięki zainspirowanemu literacką twórczością Bolesława Leśmiana ‚Chruśniakowi‚ Zawiałow w zeszłym roku triumfalnie przebrnęła przez opolskie Debiuty. W balansującym na granicy pop-rocka debiutanckim singlu wokalistki można odnaleźć dźwięki bliskie sercu Meli Koteluk, co zresztą poczytywać należy za dość oczywisty i banalny komplement. Równie dobrze jest przy energetycznie ‚wyszczekanym’ ‚Kundlu Burym‚ i ‚Lwach‚, które mocno flirtują z ‚Tainted Love‚ Glorii Jones. To bezapelacyjnie jeden z najmocniejszych punktów całego ‚A Kysz!‚: idealne stopniowanie napięcia, wciągająca gitarowa solówka i zadziorna warstwa liryczna sprawią, że dzięki tej piosence dostaniesz nieocenionego kopa energetycznego i lekkich drgawek z ekscytacji.

Absolutną rewelacją jest również inspirujące ‚Nie Wiem Gdzie Jestem‚, które należy uznać za najbardziej charakterystyczną kompozycję na ‚A Kysz!‚. Nieoczywisty refren i różnorodność emocji w głosie Darii sprawia, że o dźwiękach tego utworu tak łatwo się nie zapomina. Podobnie jest w przypadku angielsko-języcznego ‚Chameleon‚: atmosfera wyczarowana przez Panią Zawiałow pozostawia wokół opary magii i tajemnicy na długo po zakończeniu muzycznego seansu. Piękne dźwięki ‚Miłostek‚ i jeszcze piękniejsze dźwięki całkowicie-niegroźnego ‚Pistoletu‚ stawiają ten debiut na najwyższej muzycznej półce. W szczególności naboje rozmarzonego ‚straszaka’ naszpikowane są wyjątkowo prześlicznymi emocjami okraszonymi błyskotliwym tekstem. Zwieńczenie całości poprzez ‚Niemoc‚ również należy zaliczyć do zabiegów udanych: kompozycja w dość rozsądny sposób wycisza rozpędzoną uprzednio kulę nieprzewidywalnych dźwięków, a i tekstowo można pokusić się o małą refleksję nad swoim żywotem.

Pierwsze wydawnictwo Darii Zawiałow nie jest jednak wydawnictwem nieskazitelnym i pozbawionym rys na błyszczącym się CD-ku. Bowiem doskonałe zwrotki w kompozycji ‚Król Lul‚ wcale nie prowadzą do kapitalnego i dźwigającego ich ciężar refrenu, zaś bezpieczne ‚Skupienie‚ niebezpiecznie łatwo gubi się w otchłaniach księgi ‚A Kysz!‚. Nie oznacza to jednak, że kompozycje te należą do nieudanych: na tle swoich akyszowych współrówieśników wypadają po prostu blado, mniej magicznie i poniekąd rozmywają się w otoczeniu pozostałych melodii.

Debiutancki krążek Darii Zawiałow to najlepszy przykład na to, że muzyczna Polska wcale nie musi być Polską zaściankową, nieciekawą i wtórną.  Melodyjna niejednorodność, literacka zabawa wykazująca u jej autorki duże dozy błyskotliwości oraz umiejętność przekazywania własnych emocji sprawia, że nie tak łatwo będzie zapomnieć o dźwiękach fonograficznego debiutu Darii. Zawartość ‚A Kysz!’ wywołuje jednocześnie fundamentalne, a zarazem dość prozaiczne pytanie: po co żywić radiowych słuchaczy przerobionymi na milion sposobów miałkimi dźwiękami, kiedy tuż obok rodzi się właśnie coś pięknego?

8.0/10

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here