Nagrany przez Cleo i Lexy Chaplin numer „Polskie Mexico” to zdecydowanie jedna z najbardziej zaskakujących współprac tego roku. Chwilę po wydaniu kawałka dziewczyny udzieliły nam wywiadu, w którym wypowiedziały się na temat okoliczności jego powstania, sukcesie Ekipy Friza i Teamu X, a także walki Lexy na High League.

Wydaje mi się, że nie będę oryginalny pod względem rozpoczęcia rozmowy… Jak to się stało, że doszło do takiego połączenia?

Cleo: Tak w największym skrócie, to poznał nas Donatan. Ja już od lat współpracuję z Donem, a Lexy od jakiegoś czasu, w związku z tym „tatuś Donatan” poznał nas ze sobą. A że ja już od jakiegoś czasu obserwowałem Lexy i to, że zaangażowała się w muzykę, postanowiłam zaprosić ją do wspólnego numeru.

Jak widać, opłaciło się. Macie numer jeden na karcie na czasie polskiego YouTube’a, prawie dwa miliony wyświetleń w dwa dni.

Cleo: Wydaje mi się, że wszystko, co nowe, wszystko, co oryginalne, nietuzinkowe, cieszy się jakimś zainteresowaniem. O to chodzi w muzyce, żeby budzić różne emocje.

I żeby stawiać na niestandardowe połączenia, tak jak tym razem?

Cleo: Oczywiście, że tak.

Cleo, tak jak powiedziałaś, z Donatanem współpracujesz już bardzo długo. Jesteś weteranką polskiej sceny muzycznej, wydajesz hit za hitem. Dla ciebie, Lexy, jest to chyba całkowicie nowy świat?

Lexy: Tak, spore wyjście ze strefy komfortu. Cieszę się, że dzieje się to u boku Cleo i Donatana, bo Cleo jest bardzo cierpliwa. Donatan też. W studiu akurat jest miły. (śmiech)

W studiu? A poza studiem?

Cleo: On jest perfekcjonistą i lubi, kiedy wszystko się zgadza. Jest cierpliwy, gdy widzi potencjał w osobie. W tym przypadku Don zdawał sobie sprawę z tego, że to nie jest ten pierwszy świat, w którym Lexy się odnajduje, ale widząc w niej potencjał, daje jej szansę, żeby poczuć się w nim dobrze.

A jeśli jeszcze chodzi o ciebie, Lexy, to czy to jest początek twojej drogi muzycznej czy raczej coś na zasadzie spełnienia marzenia z dzieciństwa, sprawdzenia, jak to jest?

Lexy: Chciałabym, żeby coś jeszcze z tego wyszło, ale nie wiem. Na razie próbujemy. Jeśli wyjdzie, to fajnie. Jeśli nie, to spróbowałam i okej.

Ale raczej stawiasz na śpiewanie czy tak jak w „Polskim Mexico” rapowanie?

Lexy: Lepiej czuję w rapowaniu, ale zobaczymy. Nie jestem zamknięta tylko na ten rodzaj muzyki.

W utworze jest taki moment, że gdy robisz „Shot, shot, shot”, to mam wrażenie, że to Rihanna!

Cleo: Ja też! Przez to, że pracowałam już trochę z Lexy, nie zauważyłam tego, ale faktycznie, gdy ludzie zaczęli zwracać uwagę i pisać „Jezu, ona brzmi jak Rihanna!”, to faktycznie zauważyłam, że tak jest!

Tak, zupełnie jak w „Bitch, better have my money”!

Cleo: Tak, to jest taki follow-up, odniesienie do tego, że my dziewczyny strzelamy prosto w serce.

Sporo namieszałyście w sieci teledyskiem. Po słodkim „Kocham” mamy świat gangsterski.

Cleo: Właśnie o to chodziło! Uwielbiam takie połączenia, lubię zaskakiwać i lubię, gdy coś obraca się o 180 stopni, jest kompletnie z innej bajki. Moi fani już się do tego przyzwyczaili. Tylko czekają, co ona znowu tam wykombinuje. Dzięki temu ja też czuję, że mogę się rozwijać, próbować nowych rzeczy i stąpać po nowych ziemiach muzycznych.

Chciałbym nawiązać do tego, co mówisz o swoich fanach. Twoi fani mieli dawkowane emocje właściwie co sekundę. Najpierw zamazane zdjęcie Lexy i zagadka, którą odkryli dość szybko…

Cleo: Tak, ja w ogóle nie wiedziałam, dlaczego tak szybko, ale okej. Sprytni są.

…później rzekoma kłótnia z Donatanem… Wszystkie serwisy o tym pisały! Chyba jedynym elementem, w który ludzie już nie uwierzyli, był Władimir Putin, bo Cardi B też namieszała… W kontekście waszej współpracy chciałbym was zapytać o jedno. Obserwując to, co się dzieje na rynku muzycznym, można zauważyć jakiś taki trend na przechodzenie z YouTube’a do świata muzyki. Jak ty, Cleo, oceniasz to z perspektywy wokalistki, a ty, Lexy, z perspektywy youtuberki?

Cleo: Jeżeli chodzi o mnie i świat muzyczny, to mogę wypowiadać się tylko za siebie. Traktuję to jako coś nowego. Fajne rzeczy rodzą się z połączenia nowości. Wtedy mamy coś świeżego, coś, co może zainteresować. Z całym szacunkiem do świata youtuberów i do Lexy, trochę traktujemy to z przymrużeniem oka i dużą dozą wyrozumiałości, bo rozumiemy, że to nie jest ich świat, ale z drugiej strony oni [youtuberzy] przynoszą do świata muzyki coś, czego jeszcze nie było, więc dlaczego tego nie spróbować?

Lexy: Mnie się wydaje, że to jest fajne. Ja na pewno nie chcę się pchać na siłę [na scenę]. Jeśli to nie będzie coś w moim stylu, jeśli ludziom nie będzie się podobać, to się wycofam i zostanę na YouTubie. Nie wiem czy nawiązujesz do Ekipy Friza?

No, na przykład.

Cleo: Jeżeli jest popyt, a jest, bo ci ludzie cieszą się wielkim zainteresowaniem, wkładają w świat coś zupełnie nowego, świeżego, innego, a ja uważam, że zarówno Ekipa Friza, jak i Lexy, mają taką fajną świeżość, charyzmę, ludzie ich lubią, no to dlaczego nie można by tego wykorzystać?

Ty, Lexy, sama byłaś członkinią pierwszego Teamu x, który wówczas szedł z Ekipą Friza łeb w łeb, jeśli chodzi o zdobywanie popularności. Czy nie masz teraz, patrząc na to, co dzieje się wokół Ekipy, chodzi mi stricte o muzykę, złości, na zasadzie: „Mogliśmy jednak robić więcej muzyki z Teamem X”?

Lexy: Złości na pewno nie. Fajnie, że im to wychodzi, że robię takie liczby, biją rekordy. Szkoda, że nam nie wyszło, ale najwidoczniej tak miało być. Gdybym jednak mogła cofnąć czas, to na pewno byłoby więcej muzyki.

Nie jest tajemnicą, że im większy sukces, tym większe oczekiwania i krytyka. Jak wy, a w szczególności ty, Cleo, reagujecie na to, że ciągle pojawiają się komentarze: „A gdzie ta Cleo z czasów „Sztormu”? „A gdzie ta Cleo skądś tam?”? To chyba zmora artystów.

Cleo: Oczywiście, że tak. Myślałam, że ludzie się już do tego przyzwyczaili, bo nie robię tego od roku, a od prawie 10 lat. Co roku wypuszczam dwa single i każdy jest z innego świata. Do tej pory jestem zdziwiona, gdy ktoś pisze, że „Cleo znowu to samo”. Wtedy myślę sobie: „Gdzie? W którym miejscu?”. Na przestrzeni tych lat zrobiłam tyle różnych singli, że ciężko je włożyć do jednego worka. Absolutnie się tym nie przejmuję, a wręcz się cieszę. Jeśli pojawia się polaryzacja, więcej hejtu, to tym większa skala, jak to daleko poszło, jakim echem się odbiło. Zresztą, wyznaję zasadę, że muzyka musi budzić emocje. Nie ma nic gorszego dla artysty niż to, gdyby jego projekty przeszły bez echa. To byłoby smutne.

Tkwić ciągle w tym samym, zadowalając swoich fanów, a nie stawiając na swój rozwój?

Oczywiście. Tym bardziej, że jeśli ktoś jest moim fanem, to wie, że idę tak różnymi ścieżkami, że nawet jak ktoś mi powie „Wiesz, Cleo, ta twoja odsłona mi się nie podoba”, to ja piszę „Ej, luz, za pół roku wydam coś innego, może ci się spodoba”.

A ty, Lexy, śledziłaś karierę Cleo? Jesteś fanką?

Lexy: Taaak, pamiętam, jak na połowinkach leciało „My Słowianie” i wszyscy tańczyli. Bardzo lubię twórczość Cleo.

Czyli nie wykluczacie, że w przyszłości może coś jeszcze powstać?

Cleo: Myślę, że tak, ale ja bardzo bym chciała, żeby mimo zajętości Lexy, skupiła się ona na swoim singlu, poczuła to. Wiadomo, że lepiej jest stworzyć coś od A do Z samemu, żeby poczuć, czy to w ogóle jest twój świat, czy chcesz to robić.

No właśnie, bo to taki debiutancki singiel, ale na featuringu. A jak się w tym odnajdujesz? Czy tobie się to podoba? Złapałaś bakcyla po tym sukcesie?

Lexy: Tak, na pewno mi się podoba, tylko na pewno jest z tym związane dużo stresu. Gdy byłyśmy pierwszy raz w studiu, bardzo się stresowałam. Gdy nagrywałyśmy teledysk, to jeszcze bardziej. Pod koniec dnia myślę sobie jednak, że było warto. Jest fajnie i cieszę się.

Cleo: Tak, zresztą Lexy jest fajnym przykładem dla młodych ludzi, że każde wyjście ze strefy komfortu, cokolwiek byśmy w życiu nie robili, jest fajne, bo to dodaje nam skrzydeł do otwarcia kolejnych drzwi.

Czyli Cleo, jako trenerka The Voice Kids, która wylansowała trochę talentów, mówisz, że jest potencjał?

Cleo: Oczywiście, że jest! Tylko tu jest też problem z pewnością siebie, bo o ile Lexy czuje się jak ryba w wodzie w przestrzeni internetowej, influencerskiej, tak mam wrażenie, że muzycznie jeszcze nie do końca w siebie uwierzyła, a ja mówię, że drzemie w niej naprawdę duży potencjał.

Lexy: Awwww!

To jest niesamowite. Wydawałoby się, oglądając filmiki kogoś, kto działa w sieci, że na pewno jest pewny siebie, bardzo otwarty, niczego się nie boi, a tu proszę bardzo!

Cleo: No tak, ale to tak, jakby ktoś mnie wygonił na operację na otwartym sercu. Też bym się nie czuła komfortowo! (śmiech) Każdy ma swój świat, w którym czuje się dobrze, w swojej strefie komfortu.

Dziewczyny, powiedzcie mi jeszcze, jakie macie plany względem tego singla. Jest teledysk, który robi szum w sieci i co dalej? Jakieś występy promocyjne?

Cleo: Myślę, że na razie niech to sobie płynie. Mamy sporo wywiadów, chcemy to jak najszerzej wypromować. Na Tik Toku rozwija się akcja, utwór wpada w ucho, ale podchodzimy do tego bez spiny. Traktujemy to jako luźny, wakacyjny numer.

Cleo, co zatem z płytą „VinyLOVA”?

Wszyscy mnie o to pytają! (śmiech) Niestety, czasy są takie niepewne dla artystów, że za każdym razem, jak próbuję już coś zaplanować od A do Z, a takie wydarzenie jak promocja płyty jest bardzo dużym wydarzeniem. Dopóki nie mam 100% pewności, że mi tego nie zamkną czwartą falą i wszystkimi obostrzeniami, to nie mogę klepnąć tej daty na pewno. Obserwuję, czekam, kiedy mogę się wbić z tą promocją.

Czyli „Polskie Mexico” to całkowicie poboczny projekt?

Tak, to poboczny projekt. Zresztą nauczyłam też swoich fanów, że mam ADHD twórcze, więc troszeczkę tu, troszeczkę tam. Singlowo to bardziej rozgrywam.

W ogóle jest chyba taka tendencja, między innymi przez streaming, że kładzie się nacisk na promocję singli, a nie całego albumu.

Cleo: No właśnie.

Dobrze, to tak na koniec. Czego wam, dziewczyny, życzyć, poza sukcesem singla?

Cleo: Na pewno Lexy powodzenia w walce! Trzymajcie za nią kciuki, bo naprawdę świetnie się w tym odnajduje i wkłada w to całe serducho. Kibicujemy Lexy. Mnie życzcie powodzenia, bo mam dużą trasę koncertową, żeby mi starczyło sił. Zdrówko, uśmiech – będzie dobrze!

Zobaczymy was na scenie?

Cleo: A może kiedyś, zobaczymy! Na spokojnie, bo mówię, przez to, że jesteśmy z dwóch światów, każdy jest zajęty, ciężko jest to połączyć.

Lexy, stresik przed walką jest?

Lexy: Jakiś tam stresik jest, ale wydaje mi się, że byłoby dziwniej, gdyby nie było. Zaczęłam się w końcu ekscytować samą walką.

Większy przy tworzeniu muzyki czy przy wyjściu do oktagonu?

Lexy: Chyba przy… tworzeniu muzyki! (śmiech)

Cleo: Naprawdę! Ona złapała bakcyla do walki, więc fajnie, trzymam za nią kciuki!

W takim razie ja również trzymam! Wyjdziesz do „Polskiego Mexico”?

Nie wiem, jeszcze nie wiem do jakiej piosenki, ale byłoby śmiesznie!

Dziękuję w takim razie, trzymam kciuki i super, że znalazłyście chociaż trochę czasu!

Cleo, Lexy: Dzięki wielkie!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here