Debiut fonograficzny amerykańskiej wokalistki Bebe Rexhy to niewątpliwie jeden z najbardziej wyczekiwanych krążków tego roku. Małym krokiem w kierunku pełnoprawnego debiutu jest wydana właśnie ep-ka ‚All Your Fault Pt 1’. Premierze mini-wydawnictwa towarzyszy dość banalna idea: Bebe zdecydowała się przetestować wody poprzez wydanie sześciu premierowych kawałków, zaś w ciągu najbliższych miesięcy do rąk fanów ma trafić kolejna odsłona AYF. Mały przedsmak debiutu to z pewnością dobry wyznacznik tego, co na nim można będzie odnaleźć: którą muzyczną ścieżką zdecydowała się zatem podążać Bebe Rexha?


Każda z sześciu kompozycji zawartych na ‚All Your Fault Pt 1‚ została napisana przez samą wokalistkę. Nie powinno to zresztą budzić większego zdziwienia biorąc pod uwagę fakt, że spod sprawnego pióra Rexhy wyszło dotychczas wiele szlagierów wykonywanych przez największe nazwiska popu (‚The Monster‚ Eminema & Rihanny, ‚Team‚ Iggy Azalea). Nowy projekt Bebe zwiastuje dynamiczny singiel ‚I Got You‚: flirtujący z elektro-popem kawałek to jedna z najgorętszych propozycji ostatnich miesięcy w świecie popu. Produkcja Captaina Cuts’a z łatwością pozostaje w głowie już po pierwszym przesłuchaniu, a tzw. middle-8 i finalny wybuchowy refren ‚I Got You‚ to połączenie absolutnie zabójcze. Równie mocną propozycją tej ep-ki jest wyprodukowane przez Gladiusa ‚Small Doses‚. Kompozycja ta co prawda zasługuje na odrobinę lepsze wykończenie w pewnych miejscach, lecz nie sposób przejść obojętnie obok sprytnie wplecionych sampli z ‚First Light‚ skrzypaczki Lindsey Stirling. Melodia ‚Small Doses‚ bez większego trudu odnalazłaby się w komercyjnych rozgłośniach radiowych, a wsparta sensualną wizualizacją mogłaby zdobyć spore uznanie wśród nowego kręgu odbiorców. Swój urok posiada także otwierające ‚All Your Fault‚ ‚Atmosphere‚: utwór ten ma niezaprzeczalny komercyjny potencjał, który byłby jeszcze większy, gdyby produkcja kawałka została nieco bardziej dopracowana. Brakuje bowiem w nim uderzenia dokładnie tam, gdzie naturalnie powinno ono nastąpić. Ten sam przypadek zachodzi przy ‚Gateway Drug‚: większa szczypta kreatywności i odwagi mogłaby wynieść ten kawałek na zupełnie inny level, a jej brak sprawia, że w drugiej połowie ‚Gateway Drug‚ zaczyna panować spora nuda.

Jak na tym tle wypadają numery nagrane przez Bebe z gościnnym udziałem Ty Dolla $ign G-Eazy’ego? Przyzwoicie. ‚F.F.F.‚ to finalne potwierdzenie na istnienie w powietrzu pewnej perfekcyjnej chemii między Bebe a G-Eazy’m. Kawałek wyprodukowany przez Captain Cuts to obok ‚I Got You‚ najlepsza propozycja na ‚All Your Fault‚: radiowy monster, który przy właściwych wiatrach już wkrótce może wybrzmiewać w każdej szanującej się rozgłośni radiowej. Ciekawie wypada także ‚Bad Bitch‚ nagrane wspólnie z Ty Dolla $ign – sposród kłębów dzwięków tej kompozycji wyłania się w końcu niepokorny pazur Bebe. Utwór mógłby mieć co prawda lepsze wstawki ze strony TD$ i bardziej zgrabną odsłonę produkcyjną, jednak jak w przypadku każdej kompozycji zawartej na ‚All Your Fault‚ łatwo przyswajalność refrenu szybko broni tego numeru.

Pierwsza odsłona debiutanckiego krążka Bebe Rexhy to krok we właściwym kierunku. Rexha udowodniła, że ma niepowtarzalną umiejętność tworzenia zapamiętywalnych kompozycji, które wzbogacone o jej głos i ciekawych gości posiadają sporą zdolność odróżniającą. Poza wybranym na pierwszy singiel ‚I Got You‚ przepisem na instant-hit jest pulsujące ‚Small Doses‚ oraz wzmocnione G-Eazy’m ‚F.F.F.‚. Reszta mini-albumu również stoi na przyzwoitym poziomie, brakuje zaś przysłowiowej produkcyjnej kropki nad i w kluczowych momentach. Odrobinę większy szlif znacznej części kompozycji z ‚All Your Fault‚ sprawiłby, że ep-ka Bebe Rexhy mogłaby uchodzić za synonim popowego killera. Na ten moment po prostu świetnie się sprawdza jako napędzacz apetytu na fonograficzny debiut.

6.9/10

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here