Dla naiwnych marzycieli’ to już szósty studyjny krążek w dorobku Ani Dąbrowskiej. Wieloletnia obecność Ani na polskim rynku muzycznym, rozpoczęta ósmym (!) miejscem w programie ‚Idol’, to prawdziwy dowód na to, iż nietuzinkowo ciepła barwa głosu wokalistki na stałe wygrzała swoje miejsce w sercu niejednego słuchacza. To nie włosy w kształcie rogów, ale najzwyklejsza treść muzycznie prawdziwego przekazu Dąbrowskiej sprawiła, że po 12-stu latach od debiutanckiej ‚Samotności po zmierzchu‚ Polacy nadal ochoczo ruszają po sklepów po kolejny album dając wokalistce enty numer 1. Naiwnie czy zasłużenie?

Longplay rozpoczyna singlowe ‚Nieprawda‚ napisane wspólnie przez Dąbrowską i jedną z sióstr Melosik. Utwór nominowany był do tegorocznych Fryderyków i niewątpliwie stanowi przepiękny muzyczny wstęp do rozdziału ‚Naiwnych marzycieli‚. Od pierwszych dźwięków utworu klimat na płycie staje się bowiem zaczarowany, nad wyraz lekki i przyjemny. Nie dziwi również wybór piosenki ‚W głowie’ na kolejny singiel promujący wydawnictwo – to jeden z tych utworów, które momentalnie zapada w pamięci, a wszelki opór (wysoce niewskazany!) zostanie natychmiast odparty chwytliwym refrenem (‚Ciebie mam tylko w głowie / Mam zmyślony świat, nie chcę iść na tą wojnę jeszcze raz‚).

Nieco banalny, ale nadal uroczy kawałek ‚Naiwny Marzyciel‚ zawiera w sobie iście eteryczny pokład emocji, a ‚Oddycham‚ to podręcznikowy przykład melancholijnej i nastrojowej Ani, jaką doskonale poznaliśmy na przestrzeni mijających lat. Jednak to na swój sposób przenikliwie smutne i klimatyczne ‚Staraj się nie czuć‚ jest najpiękniejszym momentem z ‚Naiwnych marzycieli‚. Utwór ten w sposób niesłychanie staranny i smaczny ukazuje charakterystyczną barwę głosu Dąbrowskiej, a surowe emocje wyrażone melodią i prawdziwością tekstu same wywołują pokusę porównań do dawnej twórczości Bartosiewicz.

Pozostałe utwory znajdujące się na szóstym krążku Ani to kompozycje lekkie i przyjemne (ale nie-proste!), jednocześnie idealnie wpisujące się w marzycielski i rozmarzony klimat krążka (‚Nie patrzę‚, ‚Poskładaj mnie‚). Każdy kolejny dźwięk płyty jest dźwiękiem dobrze znanym wiernemu słuchaczowi Dąbrowskiej i zapewne przez niego oczekiwanym. Brak jest zatem artystycznej swawoli na miarę Brodki, ale na próżno również szukać nieudanych eksperymentów*. Płyta nie zaskakuje i nie wyznacza Ani nowych muzycznych dróg, ale ciężko robić z tego doniosły zarzut, jeśli jej całość nadal tak pięknie ze sobą współgra.

(7.0/10)

* nie biorąc pod uwagę anglojęzycznego ‚I’m Trying to Fight It’, który na albumie znalazł się raczej przez jakieś niefortunne zrządzenie losu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here