Przez niemalże siedem ostatnich lat karierze Agnieszki Chylińskiej zdecydowanie bliższe było wygrzewanie ciepłej posadki w telewizyjnym show niż utrwalanie swojej pozycji w przemyśle muzycznym. Ilość minut nowych kompozycji byłej wokalistki kultowej grupy O.N.A., jakie ukazały się od czasu wydanego w 2009 roku ‚Modern Rocking‚ stanowią prawdopodobnie jedną tysięczną czasu, który Chylińska poświęciła na maglowanie świeżych talentów pod czujnym okiem kamer. Teraz, w iście amerykańskim stylu realizując model albumów-niespodzianek, na półkach sklepowych pojawił się krążek ‚Forever Child‚. Gdzie po tych siedmiu suchych latach jest niepokorne serce Agnieszki Chylińskiej?

Premierowe wydawnictwo jednego z najbardziej charakterystycznych głosów na polskiej scenie muzycznej rozpoczyna prowokacyjne i agresywnie niegrzeczne ‚Klincz‚. Odważne brzmienie zmierzające w kierunku mrocznej elektroniki wzbogacone palącymi wokalami ‘starej Chylińskiej’ nie powinno jednak odwrócić zbytnio uwagi od przekazu utworu – a ten do najpogodniejszych z pewnością nie należy (‘Brak mi powietrza / nie mogę już oddychać i nie mogę przestać‚). Podrasowane mocnym dubstepem ‚Borderline‚ stwarza momentami klimat psychodeliczny, a kawałek rozkręca się z każdą sekundą tylko po to, by w swojej końcówce docisnąć odbiorcę w fotel. Absolutnym brylantem tej płyty jest jednakże kompozycja ‚Zostaw‚, która brzmi jak stara ‚winna’ Agnieszka nakarmiona współcześnie dostępnymi muzycznymi sterydami. I nie jest byle-jaki komplement!

Wybrana z kolei na pierwszy singiel z wydawnictwa ‚Królowa Łez‚ doskonale wypośrodkowuje wszystko to, co na ‚Forever Child‚ można znaleźć: jest chwytliwy refren, podrasowana tętniącymi życiem instrumentami melodia i charakterystyczne wokale Chylińskiej obtoczone popowym brzmieniem. Zaskakującym – i nieprawdopodobnie leniwym – wyborem jest umieszczenie na tym albumie wydanego dwa lata temu kawałka ‚Kiedy Przyjdziesz Do Mnie‚. Choć bez dwóch zdań jest to kompozycja przyzwoita i satysfakcjonująca, to biorąc pod uwagę solidną przerwę między ostatnim wydawnictwem Agnieszki a premierą nowego materiału, którego na albumie jest jak na lekarstwo (10 utworów przez 7 lat?!), tego rodzaju zabieg – delikatnie mówiąc – wywołuje mieszane uczucia.

Na tym nawiązania do dawnej Chylińskiej się kończą: dalsze kompozycje to nic innego jak – mniej lub bardziej udana – kontynuacja popowego flirtu rozpoczętego pierwszym solowym krążkiem. Lekkostrawne ‚Rozpal‚ to popowo-elektroniczny krok, który bez najmniejszego zawahania mógłby być poczyniony już na wydanym w 2009 roku ‚Modern Rocking‚. Podobnie jest z numerem ‚Jak Dawniej‚: łatwo przyswajalny i zjadliwy dla rozgłośni radiowych kawałek, który jednakże nie przynosi muzycznego progresu, jakiego na przestrzeni ostatnich lat od Agnieszki można by całkiem zasadnie oczekiwać. Kawałki te to dość bezpieczne wybory, które swoim brzmieniem nie zaskakują a raczej wychodzą naprzeciw wielbicielom Chylińskiej z dyskotekowej wioski zwanej ‚Modern Rocking‚. Z popowo-elektronicznej stajni Chylińskiej na największy aplauz zasługuje ‚KCACNL‚ (skrót od ‚Kocham Cię Ale Cię Nie Lubię’) – podrasowany narzucającą tempo perkusją kawałek zaraża swoją chwytliwością wysuwając się jednocześnie na potencjalnego singlowego kandydata z ‚Forever Child‚.

Za wielkie nieporozumienie należy za to uznać ‚Mona Lisę Twoich Snów‚, która świetnie odnalazłaby się w dyskografii Papa Dance i Shazzy. Absurdalność tego utworu sięga zenitu, gdy Chylińska – w rytmie dość przaśnej elektroniki – wyśpiewuje, że ‚wszyscy tu jesteśmy miłością, ważne by nie czekać z czułością‚. Przeobrażenie Agnieszki z ‚Klinczu‚ w leśną rusałkę prawiącą rzewne banialuki o czułości to jedna z największych pomyłek tej jesieni. Wyjątkowo słabą końcówkę ‚Forever Child‚ zapewnia również miałki i – niestety – nieodpalony ‚Farejwerk‚: zamiast oszałamiającej petardy dostajemy kilka sztucznych ogni odpalonych na gimnazjalnym kinder party.

Jak zatem wypada wyczekiwany następca ‚Modern Rocking‚? Niespójnie dźwiękowo i niejednolicie pod względem warstwy tekstowej. Chylińską szargają emocje przeróżne i barwne: począwszy od bólu, krzyku i poczucia porażki (‚Klincz‚, ‚Zostaw‚), po groteskowo-niebiańskie poczucie radości w stylu stricte popowych koleżanek (‚Mona Lisa Twoich Snów‚). Gdzieś pomiędzy znajdujemy za to Chylińską stworzoną do mainstreamowych stacji radiowych próbujących grać ‚coś mocniejszego’ (‚KCACNL‚, ‚Królowa Łez‚) i kilka piosenek, które świetnie odnajdą się na podmiejskich festiwalach (‚Fajerwerk‚, ‚Rozpal‚). I choć wszystko mieni się w producenckim confetti najlepszego gatunku, to po jego opadnięciu nierozstrzygnięte pozostaje pytanie, czy Agnieszka Chylińska to już w zupełności elektroniczno-popowa rusałka czy nadal pozostaje w niej skryty pierwiastek rockowej damy.

(6/10)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here