Lana Del Rey już od początku swojej kariery wzbudzała szereg różnych skrajnych emocji. Wielu zarzucało jej, że jest jedynie kreacją inteligentnych marketingowców, a drudzy zauroczeni głosem wokalistki chętnie poszukiwali kolejnych przejawów jej twórczości. Wbrew pozorom kariera jej nie była usłana różami, z którymi tak często jest kojarzona. W jej 36. urodziny przywołujemy naszych pięć powodów, za które totalnie uwielbiamy Del Rey

1. Za przełomowe Born To Die, które zrewolucjonizowało rynek muzyczny

Kto nigdy nie zachwycił się debiutanckim albumem Del Rey? Wydawnictwo wprowadziło ogromne zmiany na rynku muzycznym, a jak się okazało jest absolutnie ponadczasowe. Dowodzi tego fakt, że Born To Die utrzymuje się w rankingu najlepiej sprzedających się albumów w Stanach Zjednoczonych od niemal 400 tygodni! Jest to drugi kobiecy album w historii z takim wynikiem. Ponadto echo tej płyty słyszymy aż do teraz, w wielu nowych wydawnictwach muzycznych. Trzeba przyznać, że niespotykany urok, nostalgia, melancholia, były czymś co ujęło za serce wielu słuchaczy aż dekadę temu. My wracamy do niego niezmiennie!

2. Co to za lato bez Summertime Sadness?

„Kiss me hard before you go, summertime sadness…” rozbrzmiewało we wszystkich rozgłośniach radiowych, zarówno w Polsce jak i na świecie. Ten hit można było uznać niemalże jako hymn lata w 2013 roku. Szczególnie rozpoznawalny stał się również remix tego utworu, którego sympatycy Del Rey szczerze nie znoszą. Absolutnie się nie dziwimy – to właśnie oryginał ma swój niepowtarzalny klimat aż do dziś. Osobiście nie przechodzimy koło tego kawałka obojętnie. Kojarzony z nastoletnimi, gorącymi wakacjami, pierwszymi rozstaniami, wieczornymi spotkaniami – czterominutowy utwór Del Rey jest przesycony całym szeregiem wspomnień.

3. Perełka w dyskografii artystki – Ultraviolence

Długie jesienne wieczory spędzane przy tym albumie z pewnością należą do tych wyjątkowych. Piosenki znakomicie wyprodukowane, z mocnym brzmieniem i przeszywającym na wskroś głosem Lany były zdecydowanie odmienne od tego z czym zapoznała nas na swoim debiutanckim albumie. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Ultraviolence do dzisiaj pozostaje w czołówce ulubionych wydawnictw Lany przez jej fanów. My także uważamy, że jest to zdecydowanie wcześniej wspomniana perełka w jej dyskografii. Wspieramy jej artystyczny rozwój, ale jeśli chciałaby zaserwować nam Ultraviolence 2.0 to jak najbardziej czekamy.

4. Norman F****** Rockwell – jeden z faworytów 2019 roku

W naszej recenzji albumu z 2019 (którą możecie przeczytać tutaj) oceniliśmy go na jedną z najwyższych not w historii działania LUVPOP. Nie bez przyczyny. Jest to bezapelacyjnie jeden z najlepszych albumów wydanych w 2019 roku. Pełen refleksji, konsekwencji, niesamowitych wokalów, okraszony doskonałym wyborem instrumentów, wśród których głos Lany brzmiał jak jeden z nich. Album stanowi pewien symbol dojrzałości Lany jako artystki, a z pewnością dodatkowo umocnił jej pozycję na rynku muzycznym. Pokazał, że trzeba traktować ją i jej twórczość poważnie. Wydawnictwo zostało docenione przez krytyków i zdobyło nominację do Grammy w kategorii Album Roku. Niestety Del Rey nadal pozostaje bez statuetki w swoim dorobku – miejmy nadzieję, że to się szybko zmieni!

5. Za jej poezję i odwagę w wyjściu poza wpisany schemat

„I was a singer, not a very popular one. I once had dreams of becoming a beautiful poet. But upon an unfortunate series of events saw those dreams dashed and divided like million stars in the night sky” słyszeliśmy w jej monologu do utworu Ride wydanego w 2012 roku. Parę lat później wokalistce udało się zrealizować marzenie o zostaniu poetką. Mimo ogromnego sukcesu muzycznego, który odniosła, poszła o krok dalej. Wydała tomik poezji Violet Bent Backwards Over The Grass, który doczekał się nawet polskiego tłumaczenia. Został przetłumaczony przez wydawnictwo SQN, a dostępny będzie już pod koniec tego miesiąca. Jeśli także jesteście zauroczeni muzyczną twórczością wokalistki, z pewnością znajdziecie w tym tomiku także coś dla siebie.

LANA DEL REY „NORMAN FUCKING ROCKWELL!”: TRIUMFALNY POWRÓT NA TRON MUZYCZNEJ WIZJONERKI [RECENZJA]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here